Cześć,
Szukam opinii w sprawie mojej kotki Penny. Ma 7 lat, mieszka wyłącznie w mieszkaniu i nigdy nie wychodzi na zewnątrz.
Na co dzień je karmę Hill’s Prescription Diet c/d Multicare Stress Urinary Care, przepisaną przez weterynarza ze względu na jej problemy z układem moczowym. Poza tym nie je nic innego, oprócz odrobiny karmy mokrej Gourmet od czasu do czasu.
24 czerwca zaczęła się u niej silna biegunka z dużą ilością śluzu. Mimo to Penny jadła normalnie, bawiła się, piła i nie miała gorączki.
Weterynarz przepisał jej:
Felinarix przez 4 dni;
następnie Purina Pro Plan EN Gastroenteric.
Dzięki temu leczeniu stolce wróciły do normy na 6 dni.
11 lipca biegunka wróciła. Kupki były raz miękkie, raz wodniste, a czasem z dużą ilością śluzu.
Ponownie poszłam do weterynarza 13 lipca. Została zbadana: nie miała gorączki (39,2°C), bardzo dobrze je, bawi się, nie jest osowiała i jej ogólny stan jest dobry. Lekarz podejrzewa podrażnienie jelita grubego.
Zapisał jej:
pastę Diarsanyl rano i wieczorem;
FortiFlora (pół saszetki dziennie, ale inna pani weterynarz poradziła mi potem, żeby przejść na 1 saszetkę dziennie);
mokrą karmę Purina Pro Plan CN.
Na początku kuracji stolce znów były normalne przez 2 dni, a potem biegunka ze śluzem powróciła.
Dziś Penny nadal ma świetny apetyt, bawi się, pije i nie ma gorączki, ale stolce są na zmianę normalne, miękkie i wodniste.
Mój weterynarz poprosił, żebym kontynuowała leczenie i zadzwoniła do niego w piątek, jeśli sytuacja się nie poprawi.
Czy ktoś z was miał już kota, u którego biegunki tak nawracały, mimo że zwierzak był w pełnej formie?
Co było tego przyczyną?
Z góry dziękuję za wasze odpowiedzi i historie.