Cześć wszystkim!
Chciałbym podzielić się z Wami moim obecnym doświadczeniem z jednym z moich małych brytyjczyków. Ma 28 dni, ale niestety jest bardzo słabiutki i delikatny.
Największym wyzwaniem jest to, że maluch nie potrafi sam ssać mamy. Ponieważ nie ma naturalnego odruchu ssania, a kotka ma za mało pokarmu, musiałem pilnie wkroczyć do akcji.
Żeby utrzymać go przy życiu i pomóc mu przybrać na wadze, karmię go butelką kozim mlekiem co 2 godziny, w dzień i w nocy. To wykańczające tempo, ale to jedyny sposób, żeby powoli odzyskiwał siły.
Bardzo uważam na jego pozycję (musi leżeć płasko na brzuszku), żeby uniknąć zachłyśnięcia. To prawdziwa szkoła cierpliwości, ale każdy przybrany gram to dla nas zwycięstwo!
Czy ktoś z Was miał kiedyś kociaka, który nie umiał ssać? Jak sobie radziliście w takiej sytuacji?