Cześć,
Moje dwie kotki (obie mają po 5 lat) mieszkają razem, odkąd skończyły 3 miesiące. Nigdy nie były ze sobą jakoś bardzo blisko, po prostu się tolerują (maksimum ich bliskości to spanie obok siebie).
Dziś rano o 9:00 obudziły mnie wrzaski moich kotów, które były na werandzie. Wygięte grzbiety, syczenie itp. – coś, co zazwyczaj nigdy się nie zdarza. Jedna z nich musiała się zsikać ze stresu, bo na podłodze była wielka kałuża. Nie mam pojęcia, co to wywołało, po prostu znalazłam białą z głową całą w sierści, kurzu i brudzie. Od tamtej pory w ogóle nie mogą na siebie patrzeć.
Jedna (pręgowana) jest w trybie pełnej czujności, śledzi i obserwuje każdy ruch tej drugiej (białej): jeśli biała zeskoczy z kanapy, tamta zaraz podbiega, żeby ją powąchać. Tyle że to przeraża białą, która na nią syczy, i wszystko zaczyna się od nowa – to błędne koło.
W każdym razie, odizolowałam je od siebie, ale biała błaga, żeby ją wypuścić (na co jej nie pozwalam). Nie wiem, co jeszcze mogłabym zrobić... To dość stresująca sytuacja...