Rada Laurap3 jest najlepsza: wołaj ją tak, jak robisz to zazwyczaj, najlepiej wieczorem (kiedy wokół panuje już cisza i nie ma hałasów). Jeśli gdzieś się zatrzasnęła, może minąć kilka dni, zanim zacznie odpowiadać. Pomiędzy zawołaniami musisz bardzo uważnie nasłuchiwać, żeby sprawdzić, czy się odzywa.
Myślę, że nie ma co tracić nadziei! W ten weekend po raz pierwszy przeżyliśmy to samo – nasza 9-miesięczna kotka zaginęła. Zazwyczaj w ciągu dnia spaceruje po okolicznych dachach i podwórkach, które nie są zbyt wysokie, ale tym razem nie wróciła na wieczór.
Zrobiliśmy ogłoszenia, dodaliśmy info do bazy chipów i na FB, ale znaleźliśmy ją dopiero po 2 dniach, zamkniętą w altanie śmietnikowej u sąsiadów! Była tak przerażona, że przez te dwa dni w ogóle nie dawała znaku życia, mimo że wołaliśmy ją co 3-4 godziny, obchodząc całą okolicę. Tak bardzo się bała, że zamiauczała dopiero wtedy, gdy już nie mogła dłużej wytrzymać – i właśnie dzięki temu ją odnaleźliśmy!
Dlatego nie traćcie nadziei, spróbujcie wołać ją wieczorem, kiedy jest ciszej, zawsze o tej samej porze, a przede wszystkim – rozmawiajcie z sąsiadami! Ktoś na pewno musiał ją widzieć.
Dużo siły dla Was!
Myślę, że nie ma co tracić nadziei! W ten weekend po raz pierwszy przeżyliśmy taką samą sytuację – nasza 9-miesięczna kotka zaginęła. Zazwyczaj w ciągu dnia spaceruje sobie po dachach i pobliskich podwórkach, które nie są zbyt wysokie, ale tamtego wieczoru po prostu nie wróciła do domu.
Zrobiliśmy plakaty, zgłosiliśmy zaginięcie w bazach chipów i na FB, ale znaleźliśmy ją dopiero 2 dni później – była zamknięta w altanie śmietnikowej u sąsiadów! Była tak spanikowana, że przez dwa dni w ogóle nie dawała znaku życia, mimo że co 3-4 godziny robiliśmy obchód po okolicy i ją wołaliśmy. Tak bardzo się bała, że miauknęła dopiero wtedy, gdy już nie mogła dłużej wytrzymać, i właśnie w ten sposób ją odnaleźliśmy!
Więc nie traćcie nadziei, spróbujcie ją wołać wieczorem, kiedy jest mniejszy hałas, najlepiej zawsze o tej samej porze. I przede wszystkim rozmawiajcie z sąsiadami! Na pewno ktoś musiał ją widzieć.
Dużo siły dla Was!
Myślę, że nie wolno tracić nadziei! W ten weekend po raz pierwszy przeżyliśmy dokładnie taką samą sytuację. Nasza 9-miesięczna kotka zniknęła – zazwyczaj w ciągu dnia spaceruje po okolicznych dachach i podwórkach, które nie są zbyt wysokie, ale tym razem nie wróciła na wieczór.
Rozwiesiliśmy ogłoszenia, dodaliśmy informację do bazy chipów i na FB, ale znaleźliśmy ją dopiero po dwóch dniach, zamkniętą w wiacie śmietnikowej u sąsiadów! Była tak przerażona, że przez całe dwa dni nie dawała znaku życia, mimo że co 3-4 godziny obchodziliśmy okolicę i ją wołaliśmy. Tak strasznie się bała, że zamiauczała dopiero wtedy, gdy już nie mogła dłużej wytrzymać – i to właśnie w ten sposób ją odnaleźliśmy!
Dlatego nie traćcie nadziei. Próbujcie go wołać wieczorem, kiedy jest ciszej, zawsze o tej samej porze, a przede wszystkim rozmawiajcie z sąsiadami! Ktoś na pewno musiał go widzieć.
Dużo siły dla Was!
Nigdy wcześniej nie uciekła, zazwyczaj robi sobie tylko mały obchód po okolicy, ale nie odchodzi daleko;
Rano, kiedy wychodziła, jeśli nie zdążyła zjeść, czekała, aż otworzymy rolety, żeby wrócić do środka. Tak samo wieczorem – kiedy zamykałem rolety, zawsze wracała;
Wołam ją od soboty, jeszcze dziś w południe zrobiłem wielką rundę, żeby sprawdzić, czy jej nie zobaczę albo nie usłyszę, ale zupełnie nic. Wczoraj szukałem jej do 23:00 i też nic.
To naprawdę trudne... Myślałem o gwizdku ultradźwiękowym, bo ona jest przyzwyczajona, że na nią gwiżdżę.
Zrobione, rozwieszę jeszcze dodatkowe ogłoszenia na kontenerach, a do skrzynek pocztowych już powrzucałam.
Czy JEŚLI jest ranna, to wyjdzie ze swojej kryjówki?
Zgłosiłam już zaginięcie w bazie czipów, u weterynarzy, na policji, w TOZ-ie i w schronisku.
DZIĘKUJĘ