Adoptowałam kotkę 2 lata temu po śmierci jej poprzedniego właściciela. Minęło mnóstwo czasu, zanim w ogóle pozwoliła mi do siebie podejść, to bardzo strachliwe zwierzę.
Od tamtej pory nawiązałyśmy świetną relację, ale jestem jedyną osobą, z którą łapie kontakt. Nie znosi obecności nikogo innego i spędza cały czas w ukryciu, przerażona, gdy tylko w domu coś się dzieje. Najmniejszy hałas czy gwałtowny ruch napawa ją lękiem. Jest bardzo agresywna wobec mojego partnera, kiedy ten próbuje do niej podejść. Mam straszne poczucie winy, że ona żyje w ciągłym stresie.
To sprawia, że przestałam zapraszać kogokolwiek do domu, żeby jej nie terroryzować, i zupełnie nie wyobrażam sobie posiadania dzieci przy takim jej zachowaniu...
Nie wiem, czy nie byłaby szczęśliwsza w innym domu, na przykład u jakiejś starszej osoby, ale z drugiej strony boję się, że mogłaby być agresywna...