Dobry wieczór,
Wysterylizowałam moją kotkę 30 września. To były dwa koszmarne tygodnie ciągłego pilnowania jej w dzień i w nocy. Najpierw miała materiałowe ubranko po operacji, ale zdarzył się wypadek w kuwecie i musiałam je zdjąć. Potem był bandaż, który ciągle się zsuwał, kołnierz, którego nie mogła znieść, a od 4 dni nosi body.
Przez ten bandaż rana się zaogniła i musiałam jechać do weterynarza na odkażanie. Od tego czasu na ranie zrobił się spory strup, następnego dnia trochę podsiąkał, więc przemyłam go Betadiną. Teraz znowu jest czerwona w miejscu szwu... Mam już dość, powinnam się znowu martwić i iść do weterynarza po raz czwarty?
Pani weterynarz ma trochę „olewcze” podejście, bo korzystałam z pomocy fundacji. Zbywa mnie szybko, mówiąc, że będzie dobrze. W danej chwili mnie to uspokaja, ale potem i tak nie śpię po nocach.
Powiedziała mi nawet przy okazji, żebym sama zdjęła szew, ale kiedy powinnam to zrobić? Myślicie, że po 15 dniach będzie już okej?
Mało kto nas przygotowuje na to, jak uciążliwa dla kotek jest rekonwalescencja po zabiegu... Nigdy sama nie miałam szwów, więc trudno mi ocenić, czy wszystko jest w porządku...
