Cześć,
Sorki za zdjęcie, które zaraz wstawię, ale bardzo mnie to nurtuje. Przedwczoraj byłam u weterynarza z powodu kaszlu i przy okazji wspomniałam, że mój kot ma jakąś kupkę przyklejoną do odbytu.

To to małe czarne po prawej stronie na zdjęciu. (Swoją drogą, trzeba patrzeć na fotkę, przekręcając głowę w prawo, bo nie jest w pionie). Pani weterynarz powiedziała mi, że to nie jest kupa. Sugerowała, że to może być gruczoł okołoodbytowy, który trochę się wysunął, bo niby mój kot nie myje się tak, jak powinien.
Niby to możliwe, ale jakoś nie daje mi to spokoju. Próbowałam to nawilżyć ściereczką, trochę podrapać (kot oczywiście mi nie daje, co jest zrozumiałe, a to coś jest zupełnie suche!)... zachowanie mojego kota się nie zmieniło, je, bawi się, może tylko zauważyłam, że robi mniejsze kupy niż wcześniej. Weterynarz wspomniała też, że to może być początek ropnia, ale nie brzmiała na przekonaną, więc ja tym bardziej nie jestem. Nie chciałam już dopytywać, bo pewnie pomyślała, że jestem przewrażliwiona. Z drugiej strony, on ma to już od dwóch tygodni!! Ale nie wygląda na to, żeby mu to jakoś specjalnie przeszkadzało. Na dodatek, kiedy kot się napina, ta rzecz chowa się w fałdce skóry, to naprawdę uciążliwe haha.
Czy komuś z Was przytrafiło się już coś podobnego?
Z góry dziękuję za odpowiedzi!