Dosłownie kilka godzin temu dowiedziałam się, że moja mała Sorcière, która ma 12 lat, choruje na nadczynność tarczycy.
Oczywiście nie ma mowy, żeby zostawić to bez leczenia, musimy więc znaleźć jakiś sposób na terapię.
Mam dwie opcje: specjalistyczną karmę, która zawiera już lek, albo leki podawane raz lub dwa razy dziennie.
Jeśli chodzi o karmę, mamy jeszcze dwie inne kotki, które są w pełni sił, a Sorcière nie znosi siedzenia w domu...
Skłaniamy się więc ku lekom – na początek pani weterynarz przepisze nam taki, który podaje się raz dziennie.
Teraz jednak zaczynają mnie dręczyć pytania „poboczne”. Jak wygląda życie z kotem, który musi regularnie przyjmować leki? Po pierwsze, musimy w ogóle dać radę jej ten lek podać, a to nie będzie łatwe – nasza Sorcière jest raczej dzikusem, jeśli chodzi o jakiekolwiek zabiegi lecznicze...
Ale zastanawiam się też, jak radzą sobie inni w takiej sytuacji, na przykład podczas wyjazdów na wakacje... Do tej pory zawsze używaliśmy dozowników na wodę i karmę, a ktoś wpadał co 2-3 dni, żeby je uzupełnić i trochę ją popieścić. Nie wyobrażam sobie prosić znajomych o podawanie leku, a tym bardziej o przychodzenie codziennie (nikt z moich bliskich nie ma kota). Jak wy to robicie? Koniec z wakacjami? Koniec z weekendami poza domem?
Jestem naprawdę zagubiona (do tego dochodzi smutek, że moja kicia jest chora...).
Z góry bardzo dziękuję za wasze odpowiedzi.
Przetłumaczony francuski
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Nie musisz podawać Felimazole ani Apelki bezpośrednio do pyszczka, bo to bardzo uciążliwe i dla Ciebie, i dla zwierzaka. Te leki są dostępne w formie płynu – wystarczy dodać krople do jedzenia. Najwyraźniej nie mają żadnego smaku, bo inaczej moja kotka na pewno by ich nie zjadła.
Cześć,
Potrzebuję pomocy. Charly, mój 14-letni kot, cierpi na silną nadczynność tarczycy i zrobił się strasznie wybredny przy jedzeniu. Ciągle dopomina się o posiłek i miauczy, ale potem odmawia wszystkiego, co wkładam mu do miski (surowe mięso BARF, gotowane, karmy Almo Nature, Yarrah itd.).
Muszę mu zmieniać menu niemal codziennie... to naprawdę trudne.
W dodatku nie chciał przyjmować Felimazole, więc przeszliśmy na preparat Apekka podawany do pyszczka... ale on ma już tego serdecznie dość.
Czy macie jakieś doświadczenia w tym temacie? Może znacie inne metody leczenia, podobne do tych stosowanych u ludzi?
Dzięki wielkie za pomoc.
Nathalie
Minęło już trochę czasu, odkąd dodałaś swój post. Nie wiem, jak się teraz miewacie.
To spory problem. Mam 15-letniego kota, który choruje od 3 lat. Leczenie jest bardzo drogie, wręcz za drogie. Zdecydowałam się na lek „ludzki”, który jest 10 razy tańszy w aptece, oczywiście na receptę od weterynarza. Sama karma lecznicza nie wystarczy, a kot musi zjadać jej odpowiednią dawkę :(.
Trzeba być bardzo regularnym, mój dostaje leki 2 razy dziennie. Nie ma wyjścia, potrzebna jest zaufana cat sitterka. Kot zrobił się bardzo wybredny i wymiotuje co noc. Podejrzewam, że tarczyca mu dokucza. Jestem do dyspozycji, jeśli potrzebujesz pomocy.
Pozdrawiam
Isabelle
Dzień dobry Isabelle,
Czy możesz mi powiedzieć, o jaki ludzki lek chodzi? Mam coraz większe trudności z podawaniem Apelki prosto do pyszczka mojego małego Charly’ego. To mój 14-letni kotek, który ma silną nadczynność tarczycy.
Jeśli na wakacje nie możecie zabrać ze sobą zwierzaka, rozwiązaniem jest hotel dla kotów: opiekunowie podadzą leki za was... to kosztuje, ale trzeba brać za to odpowiedzialność.
Hotele dla kotów nie zawsze są odpowiednie, nawet jeśli was przyjmą.
Minęło już trochę czasu, od kiedy opublikowała Pani swój post. Nie wiem, na jakim etapie teraz jesteście.
To wszystko jest dość trudne. Mam 15-letniego kota, który choruje od 3 lat. Leczenie jest bardzo drogie, wręcz za drogie. Zdecydowałam się na lek „ludzki”, który jest 10 razy tańszy w aptece, oczywiście na receptę od weterynarza. Sama karma nie wystarcza, a kot musi zjadać odpowiednią dawkę :(.
Trzeba być bardzo regularnym, u mojego kota leki podaje się 2 razy dziennie. Nie ma wyjścia, potrzebna jest zaufana opiekunka do kotów (cat sitter). Stał się bardzo wybredny, wymiotuje co noc – przypuszczam, że to tarczyca mu dokucza. Pozostaję do Pani dyspozycji.
Jeśli podczas wakacji nie możecie zabrać ze sobą zwierzaka, rozwiązaniem jest hotel dla kotów: opiekunowie podadzą leki za Was... to oczywiście kosztuje, ale trzeba brać za to odpowiedzialność.
Cześć wszystkim, 6 miesięcy temu u mojej 13,5-letniej kotki zdiagnozowano nadczynność tarczycy. Po pierwszych badaniach weterynarz przepisał jej Apelkę i kazał mi drastycznie zmienić dietę na karmę y/d (suchą i mokrą), tyle że ona kompletnie nie chce jej jeść. Kotka urodziła się w Nowej Kaledonii i w tamtym czasie nie było tam zbyt dużego wyboru dobrego jedzenia dla kotów. Przez to przyzwyczaiła się do jednej konkretnej marki i jest strasznie wybredna za każdym razem, gdy próbuję wprowadzić coś lepszego. Czytając Wasze wpisy, zauważyłam, że wielu z Was wcale nie musiało zmieniać diety swoim mruczkom. W takim razie, jakie mokre karmy głównie im podajecie? Będę wdzięczna za rady. Delphine
Sandra04
Życzę Ci dużo siły i żeby Twój kotek odzyskał zdrowie w tym nowym roku!
Tak, Eolia, wszystkiego najlepszego w nowym roku! Istnieje specjalna karma, którą kot może dostawać zamiast leków, pod warunkiem, że będzie jadł wyłącznie to i nic poza tym – chodzi o karmę Y/D. Wymaga to jednak stałej opieki weterynaryjnej. Na taką dietę trzeba przechodzić powoli, nie odstawiając leków od razu, ale weterynarz na pewno wszystko Ci dokładnie wytłumaczy.
Miałam ten sam problem dwa razy z moim starszym kotem – po Thiafeline rosła mu lipaza, co oznaczało, że zaczynało się u niego ostre zapalenie trzustki. Za każdym razem, gdy próbowaliśmy wrócić do dawki 2,5 mg dwa razy dziennie, poziom lipazy znowu skakał. Możesz spróbować przejść na tydzień na karmę YD, na pewno mu nie zaszkodzi. W każdym razie nie zostawiaj go w takim stanie i koniecznie idź jak najszybciej do weterynarza. Gdyby nasz kiciuś był młodszy, zdecydowałabym się na terapię jodem, ale to robią tylko w specjalistycznych klinikach, które były dla nas za daleko, a przez covid i tak nie dałoby rady tam dojechać.
Mój kot ma 13 lat i cierpi na nadczynność tarczycy. Bardzo schudł i ważył tylko 2,4 kg. Weterynarz przepisał mu dawkę 10 mg, która bardzo mu służyła i obniżyła parametry tarczycy, ale potem lekarz postanowił ją zwiększyć do 15 mg. Wtedy mój kot stracił mnóstwo sierści i jeszcze bardziej schudł... Po odstawieniu leku wcale nie było lepiej, więc wet zdecydował o powrocie do dawki 10 mg. Tyle że od kiedy znowu mu ją podaję, jest jeszcze gorzej... Jest bardzo słaby, ma prawie zamknięte oczy, nie może się załatwić (robi tylko siku)...
Nie wiem już, co robić... nie mam pojęcia, jak mu pomóc, żeby poczuł się lepiej...