Cześć wszystkim,
Nasz młody kocurek Oscar (10 miesięcy) od kilku tygodni doprowadza nas do szaleństwa.
Mianowicie, miauczy pod oknem prowadzącym na balkon, żeby mu otworzyć... Kiedy już to zrobimy, Oscar wychodzi z wahaniem, a gdy tylko znajdzie się na zewnątrz, zwykle po minucie czy dwóch prosi, żeby go wpuścić z powrotem. Więc znowu otwieramy mu okno, żeby wszedł. Ale wtedy Oscar nagle nie chce wracać, stoi jak wryty przed oknem i dopiero po kilkunastu sekundach wchodzi do środka.
Problem w tym, że od miesiąca urządza nam takie cyrki co wieczór i to po kilka razy. Przy 0°C na zewnątrz robi się to uciążliwe, bo niestety Oscar nie ma własnego konta w banku, żeby opłacać rachunki za ogrzewanie. (Żaden inny kot z sąsiedztwa nie ma wstępu na ten balkon).
Dodatkowe informacje: Oscar dzieli mieszkanie z Bichon, 2-letnią kotką, która czasem wychodzi na dwór nawet na całe dnie. Oscarowi natomiast wystarcza sam balkon. Żeby wyszedł na teren osiedla, MUSIMY wychodzić razem z nim, bo inaczej panikuje i od razu ucieka do mieszkania (na osiedlu jest dużo innych kotów).
Jeśli możecie mi wyjaśnić zachowanie Oscara – to jego miauczenie pod oknem i te ciągłe, bardzo krótkie wypady na balkon – będę wdzięczny za pomoc.
Dzięki wszystkim!