Cześć wszystkim
Po wielu godzinach szukania w necie i braku odpowiedzi, postanowiłam zapytać Was o zdanie.....
Plume, dachowiec mający około dziesięciu lat, mocno dmucha przez nos (coś jak my, kiedy pociągamy nosem, ale przy wydechu). Zdarza się to kilka razy dziennie, ale nie w sposób ciągły.
- brak zapalenia spojówek czy łzawiących oczu
- oddech w normie
- apetyt dopisuje
- jest w formie itd.....
Nosek ma bardzo lekko wilgotny, ale bez żadnej wydzieliny, a jak tak dmucha, to go nie oblizuje, więc wnioskuję, że nic z niego nie wylatuje (a obserwuję go naprawdę intensywnie!)
Robi tak od co najmniej 10 dni i objawy się nie nasilają (ani częstotliwość, ani siła).
Jedyna rzecz, którą zauważyłam: jakieś 2 dni po tym, jak zaczął tak robić, zwymiotował resztki ptaka (trochę piór i jakieś dziwne rzeczy) (przepraszam za szczegóły).... czy to może mieć związek????
Pomyślałam więc, że może mu coś gdzieś utknęło. Ponieważ uwielbia tuńczyka, kupiłam mu takiego w oliwie z oliwek, żeby pomóc „poślizgnąć” się temu, co mogłoby go zatykać.... oczywiście.... nie chciał go tknąć (grrr, jest strasznie wybredny)
No i teraz jestem w kropce!!!!!
To chyba nie może być nic źle przetrawionego po takim czasie 🤔 (zwłaszcza że je super!)
Co byście zrobili na moim miejscu, zanim zabierzecie go do weterynarza? (Martwię się, ale staram się już nie panikować z byle powodu tak jak kiedyś, też ze względów finansowych. W końcu czuje się świetnie! Wiadomo, że dla moich zwierzaków zrobię wszystko, nawet ponad moje możliwości finansowe, ale muszę przestać biegać do weterynarza przy każdej drobnostce).
Dzięki za odpowiedzi i za to, że mnie wysłuchaliście.
Miłego dnia