Hej!
Wiem, że to pytanie pewnie padało tu już mnóstwo razy, ale nie mogę znaleźć sytuacji dokładnie takiej jak moja.
Mam małą kotkę od 2 tygodni (urodziła się około 15 lipca), która regularnie próbuje mnie ssać w okolicach karku. Wiem, że to się zdarza i nie jest to nic szczególnie niepokojącego, bo może wynikać ze zbyt wczesnego odstawienia od matki. Problem w tym, że robi to głównie w środku nocy (co nie ułatwia spania), a kiedy trwa to kilka minut, przestaje być przyjemne (chyba nie muszę Wam przypominać, że koty nie mają zbyt delikatnych języczków 😌).
Krótko mówiąc, pytanie brzmi: lepiej jej na to pozwalać czy zabraniać?
W nocy jej nie pozwalam, bo wolę się wyspać (odpycham ją, biorę za kark, żeby odstawić ją dalej, fukam na nią, zestawiam z łóżka...), ale ona oczywiście nic z tego nie rozumie i ponawia próbę z dziesięć razy, zanim odpuści. Więc jeśli przy okazji macie jakieś pomysły, jak ją oduczyć tego zachowania albo sprawić, żeby ciumkała coś innego...
Dzięki! 🙂