Cześć,
Właśnie adoptowałam ze stowarzyszenia 2-miesięcznego kotka. To śliczna trójkolorowa kotka o imieniu Olympe i zapewniam was, że to największy pieszczoch na świecie 😌.
Jest u nas dopiero od wczoraj, więc pewnie panikuję trochę za wcześnie, ale już tłumaczę: mam drugą kotkę, Nylę – to pręgowana, towarzyska i też bardzo miziasta kotka. To jeszcze kocia nastolatka, ma niecały rok, a mamy ją od małego (od około 3. miesiąca życia). Teraz, kiedy mieszkamy w domu i Nyla jest wysterylizowana, wychodzi sobie na dwór, kiedy chce (oczywiście wtedy, gdy jestem w domu).
Myślałam, że pojawienie się Olympe nie będzie dla niej problemem, biorąc pod uwagę jej towarzyską naturę (kumpluje się z kotami sąsiadów i często nawet rusza z nimi na nocne wyprawy), ale od wczoraj ciągle na nią syczy.
Olympe nic z tego nie rozumie, bo w domu tymczasowym była przyzwyczajona do obecności innych kotów i psów, więc podbiega do Nyli, żeby się bawić, ale ta ucieka i na nią warczy...
Co zrobić, żeby Nyla zaakceptowała Olympe? A przede wszystkim, żeby ją polubiła?
Myślę, że Olympe potrzebuje takiego „matkowania”, a Nyla mogłaby się idealnie sprawdzić w roli opiekunki i nauczycielki...
ps: włączyłam w domu Feliway, ale nic to nie zmieniło.
Dzięki wielkie za wasze odpowiedzi i doświadczenia!

