Mój kot obgryza pazury
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
dziwne... no to zobaczymy
Ja też... bo u żadnego z moich urwisów nigdy się z czymś takim nie spotkałam.
I właśnie to napisałam w moim drugim komentarzu, Sevv ;)
Matilde, nadal jestem ciekawa jego opinii
Nie ująłbym tego lepiej... dzięki Euqinorev ;)
Faktycznie, ja też znajduję takie rogowe osłonki.
Pazury mojego kota były twarde i ostre, dopóki niedawno nie przyjrzałem się z bliska jego łapkom. Teraz wyglądają jak paznokcie u kogoś, kto je obgryza...
Zauważyłem też, że znacznie więcej miauczy, tak jakby chciał się bawić, ale tak naprawdę tego nie robi... zastanawiam się, czy to wszystko jest ze sobą powiązane...?
Może to faktycznie nic wielkiego, racja,
ale człowiek ma tendencję do zamartwiania się o te nasze kochane futrzaki :)
dzięki za wasze odpowiedzi
Jasne Sevv, te łuski to norma, taka „pierwsza warstwa” pazura, ale paznokcie całkiem rozdwojone i zjedzone do zera? Tym bardziej że u kota Matilde pojawiło się to niedawno, a ona przecież nie ma go od wczoraj, więc na pewno wie, jak wygląda normalna kocia higiena pazurów. Ja też wszędzie znajduję te puste osłonki, a mimo to pazurki moich futrzaków są w idealnym stanie – ładne i ostre.
Wiem, że szybko zaczynam się martwić, ale to i tak wydaje mi się dość dziwne.
Będę was informować na bieżąco ;)
No tak, w takim razie to pewnie nie kwestia obecności Twojej mamy... Ale no cóż, faktycznie coś go tam gryzie. Albo to psychika, albo fizjologia – u nas paznokcie dużo mówią o stanie zdrowia i często są sygnałem, że dzieje się coś niedobrego.
Nie ma za co, dasz nam znać?
Dla jasności: od małego był przyzwyczajany do częstych zmian (współlokatorów) i muszę przyznać, że zdaje się wręcz uwielbiać, gdy przestawiam meble.
Ale rzeczywiście, najwyraźniej coś go gryzie...
Ech, gdybym tylko mógł mówić „po kociemu” =^^=
Dzięki Euqinorev za twoje odpowiedzi, na pewno wybiorę się do weterynarza...
Moja mama mieszka u mnie już od trzech miesięcy,
ale od tygodnia jej nie ma, a on wciąż to robi.