Cześć wszystkim!
Jestem już u kresu wytrzymałości. Mój kociak, który ma 3 i pół miesiąca, bez przerwy trze tyłkiem o podłogę (robi tzw. „saneczkowanie”) zaraz po wyjściu z kuwety. Adoptowałam go dwa tygodnie temu i naprawdę nie daję już rady. Problem polega na tym, że on nie dba o higienę – w ogóle nie myje sobie okolic odbytu. Gdyby robił to saneczkowanie, mając czysty *****, to jeszcze pół biedy, ale jak robi to z pupą całą w kupie, to możecie sobie wyobrazić, jakie to są historie.
Próbowałam już wszystkiego. Jeśli chodzi o to, że sam się nie myje, to staram się być cierpliwa, bo wiem, że to jeszcze maleństwo i musi się tego nauczyć, ale ten drugi problem mnie wykańcza. Zostawia ślady wszędzie i muszę to ciągle sprzątać... o ile w ogóle je w porę zauważę... a on załatwia się 5-6 razy dziennie.
Czytałam porady weterynarzy, że to mogą być robaki albo zapchane gruczoły okołoodbytowe. Byliśmy już dwa razy u weterynarza. Został odrobaczony zaraz po tym, jak do mnie trafił dwa tygodnie temu, a 4-5 dni temu lekarz opróżnił mu gruczoły. Nic to jednak nie dało, on dalej to robi. Mój weterynarz i inny, z którym konsultowałam się telefonicznie, rozkładają ręce... Sprawdziłam już wszystko: odrobaczanie i czyszczenie gruczołów. Strasznie mi go szkoda, bo domyślam się, że nie robi tego dla przyjemności, serce mi pęka, jak na to patrzę.
Czy ktoś z was był w podobnej sytuacji? Może macie jakieś wskazówki, bo ta cała sytuacja jest dla mnie bardzo obciążająca. Dzięki!