Dobry wieczór,
To mój pierwszy post (z tego prostego powodu, że bardzo szybko potrzebuję waszych opinii i porad!), więc nie jestem pewna, czy napisałam go najlepiej.
Zazwyczaj nie martwię się tak łatwo częstymi skaleczeniami mojego kota, ale dzisiaj jest inaczej:
Filou miał zatrucie w zeszłym tygodniu i był leczony. Jednak wciąż jest osłabiony, a dzisiaj wrócił cały w ranach. Jak na razie nie wyglądało to tragicznie, ale gdy się mu przyjrzałam, zauważyłam bolesny ropień między uszami, a przy dotyku okazało się, że jego łopatka jest bardzo wrażliwa. Spróbowałam go tam zbadać i nagle... HORROR!
Kiedy dotykam jego łopatki, to brzmi to tak, jakby pod skórą był płyn z bąbelkami, ALE TEN PŁYN WYDAJE DŹWIĘKI! 😯 Przy dotyku słychać coś jak szelest gniecionego papieru. To bardzo specyficzny dźwięk i dość niepokojący. Kiedy lekko uciskam to miejsce, czuję ten płyn, jakby miał w środku „grudki”... Moi rodzice wahają się, co dalej robić. Czy powinniśmy zabrać go do weterynarza? Spotkaliście się już kiedyś z takim urazem?
Dzięki za szybkie odpowiedzi, na wypadek gdyby to było coś poważnego ;)