Cześć,
Bardzo się martwię i planuję zabrać mojego kota do weterynarza w poniedziałek. Niestety tak strasznie się stresuję, a że często zaglądam na to forum po porady, pomyślałam, że może wy będziecie mogli mnie trochę uspokoić albo chociaż coś podpowiedzieć.
W dodatku nie ma mnie teraz w domu i opiekuje się nim moja siostra. Wracam z wyjazdu w poniedziałek rano i od razu zabiorę go do kliniki.
Kotek ma na imię Nairobi. Wczoraj wieczorem, po powrocie do domu, siostra zauważyła, że jego nos jest cały rozdrapany do żywego i wygląda na zainfekowany.
A przecież wczoraj rano, kiedy wychodziłam z domu i żegnałam się z nim jak codziennie, z jego noskiem wszystko było w porządku... Albo zranił się jakoś w ciągu dnia, chociaż nie mam pojęcia jak, albo to coś poważniejszego.
Dzisiaj rano nos wygląda na mniej zainfekowany (bo siostra przemyła go Betadine), ale rana wciąż jest bardzo „żywa”.
Macie jakieś pomysły, co to może być...
Z góry dziękuję.
