Cześć wszystkim,
2 miesiące temu adoptowałem rocznego kota z fundacji działającej podobnie jak schronisko. Bardzo szybko pojawiły się u niego objawy choroby (biegunka). Musiałem zapłacić około 260 zł za wizytę u weterynarza z własnej kieszeni, bo powiedziano mi, że po 15 dniach organizacja nie pokrywa już kosztów leczenia zwierzaka.
Kilka tygodni później zauważyłem, że kot jest coraz słabszy i zaczyna coraz mniej jeść. W lutym zabrałem go więc drugi raz do weterynarza na badanie krwi, które kosztowało mnie (znowu z własnych środków) około 410 zł.
Miesiąc później kolejne badanie krwi wykazało wysokie prawdopodobieństwo, że kot zachorował na FIP (zakaźne zapalenie otrzewnej – choroba nieuleczalna i śmiertelna). Ponieważ stan był już bardzo zaawansowany, tydzień temu weterynarz zdecydował o uśpieniu zwierzaka dla jego dobra.
Chciałbym się dowiedzieć, czy od strony prawnej mam prawo ubiegać się o zwrot kosztów lub odszkodowanie od tej fundacji.
Zaznaczam, że nie traktuję kota jak przedmiot, po prostu chcę odzyskać pieniądze, które straciłem. Jako student wydałem około 1300 zł w ciągu dwóch miesięcy na zwierzaka, który zaczął chorować zaledwie dwa tygodnie po adopcji. To nie jest normalne. Straciłem go dwa miesiące po tym, jak go adoptowałem... 😯
Z góry dziękuję 🤧