Wysterylizowana kotka, ALE!
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
W porządku. Dzięki wielkie za wszystkie informacje.
Faktycznie spróbuję się dowiedzieć, czyj to kot, a sądząc po jego zachowaniu, pewnie nie jest wykastrowany.
W ciągu dnia zostawiam otwarte okno dla Joy'S, żeby mogła swobodnie wychodzić i wracać, kiedy tylko ma ochotę, więc zastanawiałam się, czy ten kocur mógłby nam wejść do środka.
Myślę jednak, że nie, bo ona mimo wszystko dość dobrze pilnuje swojego terytorium. Poza tym woli spędzać więcej czasu w domu niż na zewnątrz.
Będę to obserwować, a wieczorem będę go delikatnie przeganiać, żeby dać mu do zrozumienia, że nie jest tu mile widziany.
Dzięki wszystkim! To super strona, a dzięki wam odpowiedzi są błyskawiczne.
Isabelle i Joy'S 🥰😻
Przypomniało mi się, że parę lat temu miałam identyczną sytuację, która może wyjaśniać Twój przypadek:
Kocur „w rui”, czyli szukający kotki, koczował pod oknem mojej sypialni na piętrze (dzięki przybudówce pod spodem bez problemu tam wchodził).
Charakterystyczne, chrapliwe miauczenie i znaczenie szyb od zewnątrz, a także przy samym wejściu do domu.
To był młody kocur sąsiadki, który czekał już na swoją kolej do kastracji (oczywiście kocur, nie sąsiadka 👌).
W sumie był to jeszcze taki „początkujący prawiczek” i nie bardzo ogarniał, co i jak. Z braku dostępnej kotki, brał się za moją wysterylizowaną syjamkę (może miał jakiś problem z węchem?).
Trochę spokojniejsza?
Podpytaj w okolicy, czyj to kocur.
Zakładając, że ten kocur faktycznie chce ją pokryć, to po pierwsze ona mu na to nie pozwoli, a nawet gdyby mu się to jakimś cudem udało, to nie ma ryzyka zapłodnienia, skoro jest wysterylizowana... a jeśli twój weterynarz zawalił operację, to będziesz mogła wytoczyć mu proces. 😈
W twojej najbliższej okolicy musi być po prostu jakaś inna kotka, niewysterylizowana, która ma właśnie ruję.
Dzięki za odpowiedź.
Ale Joy'S wychodzi w ciągu dnia, kiedy tylko chce, a ten kot lub kotka (chociaż mam wrażenie, że to jakiś wielki kocur) przychodzi tutaj co wieczór i w nocy i miauczy wniebogłosy, jakby miał ruję. Musiałam go dzisiaj w nocy wystraszyć, żeby w końcu sobie poszedł.
Nie rozumiem tej sytuacji, skoro moja jest wysterylizowana.
Stąd moje pytanie: czy jeśli widują się w ciągu dnia, to czy mogą mieć ze sobą jakieś „relacje”?
5 komentarzy na temat 5