Ona nie jest agresywna, po prostu chce się bawić. Koty to drapieżniki i są najbardziej aktywne w nocy. Solidna sesja zabawy przed snem powinna załatwić sprawę. Koty uwielbiają zabawy z wędką albo aportowanie małych zabawek, takich jak piłeczki czy myszki.
Tak, dokładnie.
Maellep, nie życzę Ci, żebyś kiedykolwiek była świadkiem, a tym bardziej ofiarą prawdziwej agresji ze strony kota. Nawet nie chcę sobie wyobrażać tych ran. Taki atak to bardzo poważna sprawa, zupełnie jak wtedy, gdy pies rzuca się na człowieka.
Więc tak, to w 100% zabawa, tyle że taka niekontrolowana.
Zastanawiasz się pewnie nad paroma kwestiami, zwłaszcza dlaczego dzieje się to o tych samych porach i dlaczego jest tak powtarzalne. Powód jest prosty: koty to stworzenia bardzo rutynowe. Ty masz swoje przyzwyczajenia, pracę, domowe obowiązki – kot ma tak samo. Twój kociak po prostu przyzwyczaił się do wpisywania tej „rozrywki” do swojego grafiku, pewnie o stałych godzinach, bo szczyty energii wynikające z jego biorytmu sprawiają, że musi się wyszaleć akurat wtedy, gdy Ty kładziesz się spać.
Można też śmiało założyć, że on zrozumiał, iż o tej porze „znikasz”. Korzysta więc z okazji chwilę wcześniej. To takie „last call”, jak to mówią, ostatnia szansa na wspólną aktywność przed snem.
Mam dwuletnią kotkę, adoptowaną w wieku 3 tygodni. Z natury jest lękliwa, ale w momentach aktywności tryska energią. Kiedy ten „huragan” się rozkręca, moja suczka i ja możemy tylko stać i patrzeć, mając nadzieję, że nas nie zahaczy po drodze. A jednak nigdy mnie nie drasnęła. Nigdy nie atakuje moich rąk ani nóg.
Moim zdaniem powód jest banalny. Moja kotka, a nawet Twój kot, wiedzą, że muszą się hamować, kiedy bawią się naszymi dłońmi. Muszą zachować ostrożność, a to dla nich mało naturalne i średnio fajne. Ja bawię się z moją kotką w sposób rytualny. Tak jak Twój kot robi zawsze to samo o tej samej porze, ja wychodzę mu naprzeciw i zapewniam mu zabawę w polowanie o podobnych godzinach.
Mam przynajmniej trzy ulubione zabawki. Zwykły sznurek i dwie inne, które dyndają na końcu wędki. Zawsze mam którąś z nich w kieszeni szlafroka. Gdy tylko wkładam tam rękę, ona już wie, co się święci.
Tak bardzo interesuje się tymi zabawkami i tak na nie czeka, że moje dłonie czy nogi zupełnie jej nie obchodzą. Rozumiesz?
Więc Twoja sytuacja jest bardzo prosta. Im częściej będziesz pozwalać kotu na odkrywanie nowych zabawek i zabaw, w których może się wyszaleć na całego, bez żadnych hamulców, i poczuć się jak prawdziwy drapieżnik (razem z Tobą!), tym szybciej straci zainteresowanie Twoim ciałem. To naprawdę takie proste.