Jeden z moich jedenastu kotów nieszczęśliwie wymknął się w sobotę rano – co zdarzało mu się od czasu do czasu – i przedostał się na posesję sąsiadów, którzy mają buldogi francuskie.
Dostałam telefon z lecznicy weterynaryjnej z informacją, że mój kot (zachipowany) został do nich przyniesiony po pogryzieniu przez psa.
Kiedy dotarłam na miejsce, Kanji był już w stanie krytycznym, miał pogryzione gardło, a weterynarz powiedziała mi, że jego serce właśnie przestaje bić. Wszystko potoczyło się błyskawicznie i było bardzo drastyczne.
Mój kocur był raczej bardzo żywiołowy i czujny, więc zupełnie nie rozumiem, jak te molosy zdołały go dopaść. Wszystko wydarzyło się na zewnątrz.
Oczywiście jego brat, Loulou, bardzo cierpi – wcześniej codziennie spali wtuleni w siebie.
Teraz izoluje się od reszty stada i wydaje się szukać brata za ogrodzeniem. Staramy się go teraz bardzo dużo tulić, a w naszej kociej gromadce zaczynają tworzyć się nowe więzi. Czy to jednak wystarczy? Czy Loulou nie będzie próbował teraz sam uciec, żeby odnaleźć ślady swojego brata?
Przetłumaczony francuski
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Faktycznie, czas może tu zadziałać na korzyść. Na pewno nie warto teraz za bardzo zmieniać mu codziennej rutyny, żeby nie dokładać mu stresu – to bardzo słuszna uwaga. My też, jako ludzie, musimy uważać, żeby nie przelewać na niego zbyt mocno naszego smutku.
Pracujemy z domu, więc koty przez cały dzień dostarczają nam mnóstwo radości, a tu nagle taka pustka... Szczerze mówiąc, to strasznie trudne, zwłaszcza że znaliśmy go, kiedy był jeszcze malutki.
Dzięki wielkie za wszystkie wasze odpowiedzi.
Bardzo mi przykro z powodu tego, co spotkało Twojego kota. Strata zwierzaka jest zawsze bolesna, a zwłaszcza gdy dzieje się to tak nagle.
Nie wiem, czy można tu mówić o typowej depresji, ale odejście towarzysza, zwłaszcza jeśli były ze sobą zżyte, na pewno wpływa na kota. Koty to zwierzęta rutyny i każda zmiana w ich codziennym rytmie wywołuje stres. Oczywiście u każdego zwierzaka reakcja będzie mniej lub bardziej widoczna i może trwać krócej lub dłużej. Najważniejsze to starać się nie zmieniać za bardzo jego dotychczasowych nawyków. Jeśli Twoje koty bawiły się razem o konkretnych porach, spróbuj zaproponować mu zabawę właśnie w tym czasie. Jeśli sypiały razem i miziały się o określonych godzinach, zrób to samo – poświęć mu wtedy chwilę na głaskanie i czułości. Ale poza tym nie zmieniaj Waszej rutyny bardziej niż to konieczne, bo dodatkowe nowości mogą go zestresować jeszcze bardziej.
Miałam dwa koty: 13-letniego staruszka i roczną kotkę. Kiedy kocur odszedł, mała miauczała całymi dniami i szukała go w każdym kącie... Po tygodniu nagle przestała. Po prostu o nim zapomniała.
Jeśli nie chciał podejść, to może wyczuł go z daleka, nigdy nic nie wiadomo. Tak jak piszesz, skoro poczuł psy, to myślę, że wyczuł też kota, zwłaszcza przez tę krew. Myślę, że trzeba było mu go pokazać sam na sam, żeby sprawdzić reakcję, no ale mam nadzieję, że mu przejdzie! To nigdy nie jest łatwe.
Dzięki za Twoją odpowiedź. Próbowałem dać mu powąchać ciałko, ale nie chciał podejść. Inny z moich kotów to zrobił i wyraźnie go odrzuciło – myślę, że na ciele był silny zapach psów. Od tamtej pory zdążyłem go już pochować w ogrodzie. Kanji niestety nie miał żadnej swojej ulubionej rzeczy.
Więc tak, to jak najbardziej możliwe, choć trzeba przyznać, że raczej rzadkie. Nikt nie wejdzie do głowy kota, żeby dowiedzieć się, czy on faktycznie cierpi po stracie bliskiego, czy to tylko kwestia zaburzenia jego rutyny, co go po prostu wytrąciło z równowagi... Można też wierzyć w więzi duchowe, ale to już kwestia indywidualna. Jest mnóstwo historii o niemal psychicznym połączeniu kota z jego człowiekiem czy innym bliskim stworzeniem. Wystarczy wspomnieć te wszystkie opowieści o kotach, które przemierzają setki kilometrów, by wrócić do domu. Dobrze robisz, że go przytulasz i okazujesz mu teraz więcej serca. Spróbuj może podsunąć mu jakąś rzecz, która należała konkretnie do tamtego kota i wciąż nim pachnie – to może go trochę uspokoić. Innym sposobem, o ile masz taką możliwość, jest pozwolenie mu na powąchanie ciała zmarłego towarzysza owiniętego w materiał lub po prostu pokazanie go mu, żeby zrozumiał, że tamten odszedł i przestał go szukać... To rozwiązanie typu „wszystko albo nic”, ale przynajmniej pozwoli mu przejść przez żałobę. W środowisku weterynarzy wciąż trwa debata na temat żałoby u kotów, ale tak jak wspomniałem – każdy wierzy w to, co uważa za słuszne. Powodzenia, trzymaj się.