Mieszkam na parterze w bloku. Jakieś dziesięć dni temu robiłam porządki i miałam otwarte drzwi balkonowe w kuchni. Świeciło piękne słońce i nagle do środka wszedł kot – pręgowany, z pięknymi zielonymi oczami. Zaczął miauczeć i ocierać się o wszystkie meble. Myślałam, że to kotka i że ma ruję, więc powiedziałam jej nawet, że nie mam tu dla niej żadnego narzeczonego i żeby poszukała szczęścia gdzie indziej. Okazało się jednak, że to mały kocurek. Spędził u mnie godzinę, następnego dnia wrócił na cały dzień, kolejnego też, aż w końcu uznał, że wieczorem wcale nie wychodzi (do siebie do domu?) i zostaje spać ze mną... Mieszkamy tak razem już od dziesięciu dni. Trochę się martwię, bo pewnie ma gdzieś w okolicy rodzinę, ale z drugiej strony nie ma obroży, czipa ani tatuażu... Nikt go nigdzie nie szukał. Czy to możliwe, że ktoś go wyrzucił? Albo po prostu porzucił? Kiedy otwieram drzwi, żeby wyszedł, kategorycznie odmawia. Nie miałam wyjścia, kupiłam puszki, suchą karmę i kuwetę. Cały czas się przytulamy, mruczy, jak tylko do niego podejdę. Jest niesamowicie towarzyski, powiedziałabym nawet, że zupełnie bez krępacji przejął moje mieszkanie (kanapę, fotel, łóżko, a nawet poduszkę)... Ale nie wiem, skąd się wziął ani ile ma lat... Będę musiała zabrać go teraz do weterynarza, ale ta cała historia po prostu mnie zamurowała... Kot spadł mi z nieba i trzeba przyznać, że dobrze trafił, bo zupełnie straciłam dla niego głowę... Mój mały lokator na gapę jest przesłodki. Chciałam zapytać, czy komuś z was też się to przytrafiło i co robić...
Kiedy kot postanawia u Ciebie zamieszkać...
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Jest wypuszczany na zewnątrz wieczorem (podobno sam chce wychodzić).
Ale jak już jest na dworze, nie może wrócić do swoich właścicieli, bo nie mają klapki dla kota.
Postawili mu na zewnątrz budkę, żeby tam spędzał noce.
Ale od niedawna kot przychodzi wieczorami do mnie. Jak pada albo jest zimno, miauczy, żebym mu otworzył.
Jest przy tym bardzo pieszczotliwy i kochany.
Otwieram mu okno, żeby wyszedł, a on zostaje w środku i tylko patrzy na zewnątrz.
Wcale nie chce iść, muszę go wystawiać siłą, choć robię to z ciężkim sercem.
Mam malutką kawalerkę na parterze z ogródkiem i gdybym miał go trzymać w nocy, musiałbym zostawiać otwarte okno, żeby mógł wyjść „za potrzebą” (więc w mieszkaniu byłoby strasznie zimno).
Boję się też problemów z właścicielami kociaka (ma pewnie od 6 do 10 miesięcy), jeśli dowiedzą się, że kot chyba bardziej polubił mnie.
Strasznie mi go szkoda i czuję się źle, że mu nie pomagam (zwłaszcza gdy pada albo jest -5 stopni na dworze). Jakie są moje obowiązki i prawa? Co mogę mu zaoferować na moich 20 metrach kwadratowych? To kot, który kocha i dom, i bycie na zewnątrz. Muszę go wypuszczać, kiedy idę rano do pracy. Nie wiem, co robić.
Tym bardziej że za rok czeka mnie przeprowadzka do małego studia w bloku, bez ogródka.
Dodam jeszcze, że jak przychodzi, daję mu trochę chrupek, mokrej karmy albo sardynkę – pochłania to, jakby był zagłodzony. Potem zostaje u mnie, łasi się, odpoczywa, śpi, bawi się itd.
Już nie prosi o jedzenie i wcale nie chce wychodzić.
Moi sąsiedzi mają uroczego kotka.
Wieczorem wypuszczają go na dwór (podobno sam chce wychodzić).
Tyle że jak już wyjdzie, nie ma jak wrócić do domu, bo właściciele nie mają drzwiczek dla kota.
Postawili mu na zewnątrz budkę, żeby miał gdzie spędzać noce.
Od niedawna kot przychodzi wieczorami do mnie – jak pada albo jest zimno, miauczy pod oknem, żeby go wpuścić.
Jest przy tym bardzo pieszczotliwy i kochany.
Otwieram mu okno, żeby sobie poszedł, a on zostaje w środku i tylko patrzy na dwór.
Wcale nie chce wychodzić, muszę go wystawiać na siłę, choć serce mi pęka.
Mam malutką kawalerkę na parterze z ogródkiem. Gdybym chciał go zatrzymać na noc, musiałbym zostawiać otwarte okno, żeby mógł wyjść załatwić swoje potrzeby (więc w środku robi się strasznie zimno).
Boję się też problemów z właścicielami kotka (ma jakieś 6-10 miesięcy), jeśli dowiedzą się, że mały chyba polubił mnie bardziej.
Bardzo mi przykro, że nie potrafię pomóc temu biedakowi (zwłaszcza gdy pada albo na zewnątrz jest -5 stopni). Jakie mam prawa w tej sytuacji? Co mogę mu zaoferować na moich 20 metrach kwadratowych? To kot, który lubi i domowe zacisze, i bycie na zewnątrz. Muszę go wypuszczać, kiedy idę rano do pracy. Nie mam pojęcia, co robić.
Dobry wieczór,
Zdarzyło nam się to dwa razy,
W pierwszym przypadku było dokładnie tak samo jak u was – kot zaczął przychodzić do ogrodu, a z każdym kolejnym dniem pozwalał sobie na coraz więcej. Najpierw podchodził pod same drzwi, potem zaczął wchodzić do środka, żebrać o jedzenie, kiedy jedliśmy, aż w końcu rozgościł się na łóżku i przestał w ogóle wychodzić z domu! Po krótkim rozeznaniu w całej okolicy okazało się, że kicia nie ma właściciela, więc ostatecznie oficjalnie z nami zamieszkała.
Z drugim było podobnie – kot zaczął interesować się naszym domem i wchodził do nas jak do siebie. Zastanawiałam się, czy historia znowu się powtórzy, więc popytałam sąsiadów. Okazało się, że właścicielem jest po prostu nasz najbliższy sąsiad, ale u nas kotu też było całkiem dobrze. Przestaliśmy mu więc ciągle otwierać drzwi, ale sytuacja trwała aż do naszej przeprowadzki.
Jak to mówią, to koty wybierają sobie dom... 😁
Radzę Ci, żebyś w sytuacji, gdy kot nie ma czipa, a ktoś się po niego zgłosi, poprosił tę osobę o dowód, że to faktycznie jej kot. Może to być na przykład ich wspólne zdjęcie.
Miałem taką samą sytuację. Trzeba go zabrać do weterynarza, żeby sprawdzić, czy ma czipa. Radzę ci porozwieszać ogłoszenia w twojej okolicy, a jeśli nikt się po niego nie zgłosi, to jeśli chcesz, po prostu go adoptuj 🙂
Zrobiłem dokładnie to samo, kiedy pewnego dnia przybłąkał się do mnie kot. Poszedłem do fundacji, żeby sprawdzili, czy ma czipa, i teraz to już prawie mój kot XD
5 komentarzy na temat 5