Cześć wszystkim, szukam u was pomocy, bo próbowałam bez skutku skontaktować się z lokalnym schroniskiem.
Moi sąsiedzi (którzy są też moimi wynajmującymi) mają niesterylizowaną kotkę. Wiadomo, ma małe. Myślałam, że udaje im się oddawać je w dobre ręce, ale jednak nie. Dzisiaj rano powiedzieli mi, że najczęściej zabijają je tuż po urodzeniu.
Gdy wspomniałam o sterylizacji, tylko wzruszyli ramionami, bez żadnego przekonania.
To starsze osoby, byli rolnicy (taka stara szkoła) – dla nich koty mają żyć na zewnątrz, łapać myszy i nie chodzi się z nimi do weterynarza.
Serce mi pęka, gdy pomyślę, co czeka te wszystkie kocięta.
Co mogę zrobić? Czy schronisko może przyjechać na interwencję? Czy da się ich jakoś zmusić do sterylizacji? Z góry dziękuję za wasze odpowiedzi.