Kot mojej sąsiadki nie chce wyjść z mojego domu
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
W sumie ta historia okazuje się o wiele bardziej złożona niż zwykłe kocie sprawy – to ewidentnie problem sąsiedzki i nękanie. A jeśli ona jest jakaś szalona, trzeba się upewnić, że nie znęca się nad swoim kotem, więc masz podwójny powód, żeby zawiadomić policję.
1. Tak jak wspomniał już ktoś wcześniej, Twoja sąsiadka ma ewidentnie coś nie tak z głową. Można by rzec, że ma nie po kolei w głowie...
2. Pomysł ze zgłoszeniem sprawy na policję wcale nie wydaje mi się głupi. Dobrze, żeby gliniarze wiedzieli, co to za ziółko (w końcu mówi się, że najlepszą obroną jest atak), a poza tym to nachodzenie Cię w środku nocy jest absolutnie niedopuszczalne.
Jak ktoś jest rąbnięty, to nie powinien mieć ani kota, ani żadnego innego zwierzaka, no ale cóż...
Czy przestała cię już nachodzić? Zgłosiłeś to na policję? Czy rodzice o wszystkim wiedzą?
Tak tylko dopytuję, żeby wiedzieć, jak wygląda obecna sytuacja i przy okazji wbijam się do rozmowy, bo temat bardzo mnie zaciekawił! 😁
Mlynn14: Nie, to zwykły dachowiec, a nie żaden bengal.
Lolz: Są takie elektroniczne drzwiczki dla kotów – niektóre otwierają się dzięki „chipowi” przyczepionemu do obroży twojego kota, a inne (te bardzo drogie) działają na mikrochip identyfikacyjny kota, którego wcześniej w nich zarejestrujesz.
Kot faktycznie wchodzi przez drzwiczki :) Zdaję sobie z tego sprawę, mój też często zagląda do sąsiadki, ale żeby aż tak nie chciał już stamtąd wracać... Próbowałam „zablokować” drzwiczki, ale nie mam serca zostawiać tej małej kuleczki na mrozie, kiedy płacze i drapie w moje drzwi... :( Jeszcze nie zgłosiłam tego na policję, ale mój facet pewnie zrobi to jutro, bo czuję, że inaczej sytuacja całkiem wymknie się spod kontroli.. Jeszcze raz wielkie dzięki za wasze odpowiedzi :)
Dzięki, że opiekujesz się tym kotkiem :) To strasznie smutne, że twój sąsiad w ogóle o niego nie dba.
Myślę, że masz kota bengalskiego, a przynajmniej mieszańca tej rasy. Czy jest bardzo aktywny? Lubi wodę? Czy jest bardzo gadatliwy? Jeśli tak – to moim zdaniem to na pewno bengal! :) Gratulacje, jeśli to prawda... Ja za swojego bengala zapłaciłem około 4000 zł. To może być powód, dla którego sąsiad był zły, zwłaszcza że to ty zajmujesz się kotem!
Tak czy inaczej, powodzenia z nowym członkiem rodziny :)
(Przepraszam za mój język, nie mówię jeszcze najlepiej po polsku)
W takim przypadku są na to specjalne drzwiczki (ale to niestety kosztuje :/ )