Kotek a schody?
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Dzięki! Tak, będę uważać na kable, bo nawet kot moich rodziców jest ich wielkim fanem! Co do kanapy, to nie ma szans, żeby pod nią weszła, bo stoi prawie przy samej podłodze. To samo w kuchni – lodówka jest w zabudowie, więc nie ma jak się tam wcisnąć!
Myślę, że zabezpieczę te wyższe stopnie, a właściwie prawie wszystkie poza dwoma czy trzema na samym dole. Inaczej będę się stresować, zwłaszcza jak mnie nie będzie w domu!
W każdym razie macie rację, że trzeba być ostrożnym – ja też będę, haha! Mam balkon i zamierzam go w całości osiatkować, żeby mogła na niego wychodzić bezpiecznie, a ja i tak będę ją miała na oku!
Cześć,
Na początku, kiedy kociak jest jeszcze mały, najlepiej byłoby spróbować jakoś zabezpieczyć stopnie albo przestrzeń pod schodami, żeby nie zrobił sobie krzywdy przy upadku. Jak dorośnie i trochę spoważnieje, nie będzie to już potrzebne.
Adopcja małego kotka wymaga jednak paru przygotowań. Na przykład, kiedy my przygarnęliśmy nasze dwa skarby, zrobiliśmy tak:
założyliśmy osłonki na wszystkie widoczne kable elektryczne (to się bardzo przydało, bo nasza mała uwielbiała gryźć plastik, więc taki wiszący kabel był dla niej jak święty Graal). Te osłonki mamy do dzisiaj, w sumie wygląda to o wiele estetyczniej ^^
zablokowaliśmy dostęp pod kanapę (nasze maluchy były bardzo strachliwe), wsuwając tam złożoną kołdrę (wyciągnęliśmy ją, dopiero gdy urosły na tyle, że przestały się tam mieścić)
na samym początku ograniczyliśmy im dostęp do niektórych pomieszczeń, wstawiając rozłożony karton w ościeżnicę drzwi – pozwalało to mieć otwarte drzwi, a one nie wychodziły (zdecydowaliśmy się na to, bo były lękliwe i chcieliśmy, żeby poznawały dom stopniowo, tak jak nam radzono). Kiedy już daliśmy im dostęp do całego mieszkania, oczywiście zabraliśmy te kartony
Gdy wpuściliśmy je do kuchni, zablokowaliśmy dojście za kuchenkę i lodówkę (i tak jest do dzisiaj)
Chcieliśmy osiatkować okna, ale u nas było to niemożliwe. Dlatego nawet teraz, gdy są już większe, nigdy nie zostawiamy otwartego okna bez nadzoru i wymyśliliśmy system z roletami, żeby móc wietrzyć bez ryzyka, że koty wskoczą na parapet, a jednocześnie nie musimy całkiem zasłaniać okien...)
Może i jesteśmy (lub byliśmy) aż nadto ostrożni, ale ani przez chwilę nie żałowałam tych przygotowań.
Kot, mimo że jest bardzo zwinny, i tak może zrobić sobie krzywdę przy upadku (zdarza się to znacznie częściej, niż się wydaje), zwłaszcza jeśli spadnie głową w dół z „małej” wysokości (nawet z 2. piętra) i nie zdąży się obrócić przed uderzeniem o ziemię: w „najlepszym” wypadku Twój kociak będzie zalany krwią przez rozszczep podniebienia (weterynarz, możliwa operacja i te sprawy), w najgorszym może zginąć (jeśli wierzyć jednemu z wątków na tym forum, niedawno przytrafiło się to jakiemuś maluchowi, który niefortunnie upadł).
3 komentarzy na temat 3