Cześć, chciałabym po prostu dowiedzieć się, czy ktoś z was ma lub miał takiego kota jak moja kicia (2 lata, wysterylizowana) i czy jest na to jakieś wyjaśnienie.
Z natury jest dość strachliwa i raczej zestresowana. Zauważyłam, że uwielbia, kiedy drapie się ją u nasady ogona. Wtedy zaczyna ocierać się głową o wszystkie meble, ściany i inne rzeczy wokół niej, ale nigdy o nas.
Czasami po prostu patrzę na nią z daleka i do niej mówię, a ona zamiast przyjść do mnie, zaczyna ocierać się o wszystko dookoła. I za każdym razem przy tym mruczy.
Jeśli położę jej rękę na głowie albo w okolicach pyszczka, to nie ucieka ani się nie uchyla, ale w ogóle nie próbuje się ocierać tak, jak to robi przesadnie o całą resztę otoczenia...
Macie może jakieś pomysły albo rady, co zrobić, żeby z czasem zaczęła się tak ocierać też o nasze ręce...?
Dzięki :)