Małe strupki wokół szyi i przy uszach.
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
DZIĘKI KOLBEK DZIĘKI !!!=)
Szczepienia nie mają żadnego sensu, no chyba że dla tych, którzy je sprzedają... jeszcze raz dzięki....
P'tite fleur, wcale cię nie atakuję, proszę, uwierz mi, ale te ryzyka, które jak piszesz „mogą” się zdarzyć, to po prostu strachy, jakie się w nas wzbudza, żebyśmy szczepili nasze zwierzaki... to jest... jeśli nie kłamstwo, to na pewno marketing...
Zawsze tak się sprzedaje produkt, musi on z czymś „walczyć”... nawet jeśli zagrożenie jest zmyślone... trochę jak z tym terroryzmem... lol....
Odrobaczanie i środek na pchły Advantage od weterynarza to jednak podstawa!
Uważaj... pchły mogą przenosić koci tyfus... a on jest zabójczy dla nieszczepionego kota...
poza tym na butach też możesz przynieść do domu mnóstwo paskudztwa... no ale to tylko moje zdanie...
no i brak odrobaczania!!!!!
Od trzech lat... twój kot nie widział weterynarza!!!
Umówiłem się na wizytę w środę, tak czy siak nie robiliśmy żadnego przeglądu od 3 lat...
Cześć,
i dzięki za zdjęcie, to naprawdę sporo pomaga... żeby właśnie nieco lepiej to „zobaczyć”...
Patrząc na miejsca, w których Twój kot ma te zmiany, stawiałabym na alergię na ślinę pcheł...
Pchła wstrzykuje pewien rodzaj substancji znieczulającej, żeby nie zostać zbyt szybko wykrytą, kiedy gryzie, żeby się pożywić, a wiele naszych zwierzaków reaguje na to niepożądanymi reakcjami wtórnymi...
Oczywiście trzeba to sprawdzić, bo tropów jest mnóstwo, tak jak już było pisane... ;-) (silny stres, alergia pokarmowa, środowiskowa itp.), ale alergie często wyglądają nieco inaczej niż na Twoim zdjęciu... a tutaj te zmiany są akurat tam, gdzie kotu trudno jest się ugryźć czy podrapać, żeby pozbyć się pcheł... do obserwacji.
Samo w sobie nie wygląda to na nic bardzo poważnego... czymkolwiek by to nie było...
Tak czy siak, do weterynarza pewnie nie pójdziesz przed poniedziałkiem – w soboty mają zazwyczaj urwanie głowy, a skoro u Twojego malucha to nie jest nagły przypadek, to wątpię, żeby udało Ci się wcisnąć. Więc po prostu zobaczysz, co będzie do poniedziałku.
To, co mnie zastanawia i sprawia, że myślę, że samo nie przejdzie, to fakt, że tych zmian jest kilka. Jeden z moich zwierzaków miał ostatnio mały strupek na skroni; smarowałam Betadine i przeszło, ale to było tylko w jednym miejscu i myślę, że po prostu oberwał pazurem (mam teraz kociaki na domu tymczasowym). Ale u Twojego malucha sprawa wygląda chyba inaczej.
