Mój kot ma czarną plamę w pyszczku, czy to coś poważnego?
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Dzień dobry,
Dobrze byłoby wiedzieć, co dokładnie dolega Państwa kotu.
Tego rodzaju zmiana, szczególnie jeśli uniemożliwia kotu jedzenie, jest bardzo niepokojąca.
W takim przypadku jest tylko jedno rozwiązanie: wizyta u weterynarza.
Czekamy na wieści i do usłyszenia 😺
Dzień dobry, mój kot ma od niedawna dokładnie to samo. Czy dowiedzieli się Państwo w końcu, co mu dolegało? Dziękuję.
Nie wiem, czy ta osoba odpowie po roku, zwłaszcza że to był jej jedyny post od tamtego czasu...
I nawet nie wiem, czy w ogóle skonsultowała się z weterynarzem...
Załóżcie, że jej kot nie żyje, bo miał poważną chorobę, która uniemożliwiała mu jedzenie. Jeśli wasz kot ma takie same objawy, to błagam, zostawcie myszkę i klawiaturę, i łapcie za telefon, żeby zadzwonić do weterynarza!
Nie bierzcie tego za agresję, ale jak już wspomniano rok temu, przez internet nie da się leczyć ani stawiać diagnoz, chyba że jest się weterynarzem. Ale nawet w takim przypadku, gdybym był lekarzem weterynarii, moją jedyną radą byłaby wizyta u kolegi po fachu, żeby potwierdził diagnozę i przede wszystkim podał odpowiednie leczenie. Bo celem jest uratowanie waszego kota, a nie samo dowiedzenie się, co mu dolega!
U kotów z wiekiem bardzo często pojawiają się takie czarne plamki na błonach śluzowych pyszczka, nosa, a nawet na brzegach oczu. Nie ma w tym nic niepokojącego, ale w razie wątpliwości najlepiej skonsultować się z weterynarzem, bo lepiej pójść o jeden raz za dużo niż za późno.
My też wszyscy chcielibyśmy wiedzieć, co u fio83...
Ale tak jak pisałem, od roku nie ma żadnych nowych wieści...
Możesz to sprawdzić, klikając w jej nick i wchodząc w historię na forum... widać tam zdjęcie jej i kota, pełne czułości, ale przede wszystkim panuje tam wielka cisza. To mnie strasznie dołuje, bo mam wrażenie, że jej kot pewnie odszedł przez tę cholerną zmianę w kąciku pyszczka...
Jeśli chodzi o drugą osobę, której kot miał te same objawy w pyszczku, to usunęła konto na forum...
Dzięki wielkie za tę relację z wizyty u weterynarza. Mam szczerą nadzieję, że twój kot nie ma tej samej choroby co kot fio...
Co do antybiotyków, możesz spróbować wymieszać je z mokrą karmą, rozkruszając tabletkę. Albo podać w specjalnym mleku dla kotów lub takim dla niemowląt – najważniejsze, żeby to przyjął. Ale wiem, że z upartym kotem nie jest łatwo!
Przy kocim katarze ta (cholerna) czarna plamka nie ma bezpośredniego związku, ale trzeba ją brać pod uwagę. Największym problemem przy kocim katarze jest przede wszystkim to, że może być śmiertelny, po drugie jest bardzo zaraźliwy i właściwie nieuleczalny, a po trzecie – w przypadku twojego kota – istnieje ryzyko nadkażenia!
W rzeczywistości ten (paskudny) koci katar obciąża układ odpornościowy nawet wtedy, gdy kot nie ma akurat ostrego rzutu choroby. Jeśli organizm jest osłabiony, to przy pojawieniu się drugiej choroby kot nie ma praktycznie szans...
To dotyczy też innych objawów poza tą czarną plamką, które moim zdaniem nie są powiązane ani z kocim katarem, ani z tą zmianą...
Trądzik może być skutkiem używania plastikowej miski, jeśli zmiany są na brodzie(?)
To tyle! Mam nadzieję, że te informacje ci się przydadzą... nie czekaj na odpowiedź od fio ani od tej osoby, która usunęła profil... to nie tak, że są samolubni, po prostu pewnie historia miała smutny finał, a w takich chwilach człowiek ma gdzieś fora i rozpoczęte dyskusje!
Piszę to, bo zdaję sobie sprawę, że czasem bywam szorstki, krótko mówiąc, żeby iść do weterynarza, zamiast klikać na forum...
Dlaczego ta druga osoba tak szybko uciekła z forum? Moja wina?
Ale widzimy tyle cierpienia zwierząt i ludzi, a przed ekranem jesteśmy tacy bezsilni... tak naprawdę uważam, że czy jest się weterynarzem, zwykłym użytkownikiem, znawcą czy kompletnym laikiem, „idź do weterynarza” zawsze będzie najlepszą poradą zdrowotną, jaką można dać na forum.
Cześć wszystkim! Ja też bardzo chętnie dowiem się, co tam u Was po wizycie u weterynarza. Mój kot miał podobne objawy miesiąc temu. To była prawdziwa katastrofa! Wypadanie sierści, strupki przy oczach i nosie, trądzik, astma i te słynne czarne grudki w dokładnie tych samych miejscach. Za to z apetytem nie było żadnych problemów. Do weterynarza trzeba iść jak najszybciej! Dla nakreślenia sytuacji: to 12-letnia kotka domowa, którą niedawno adoptowałam. Od kilku miesięcy odkrywa uroki życia na wsi (pierwsze pchły!) oraz fakt, że istnieją inni przedstawiciele jej gatunku.
Pani weterynarz miała kilka podejrzeń: koci katar, silna reakcja na pierwszą inwazję pcheł albo przewlekła alergia pokarmowa. Podała jej zastrzyk z kortyzonu oraz zapisała antybiotyki i kwasy omega-3 jako suplement diety. Z antybiotykami dałam sobie spokój, bo nie byłam w stanie jej ich podać. Miesiąc później wszystko jest w porządku, sierść odrasta, a kicia jest pełna życia! Został tylko trądzik i czarne plamki w pyszczku... Także Wasze wieści bardzo mnie interesują. Dzięki i miłego popołudnia!
Nie wiem, czy ta osoba odpowie po roku, zwłaszcza że to był jej jedyny wpis od tamtej pory...
I nawet nie wiem, czy w ogóle skonsultowała się z weterynarzem...
Załóżcie, że tamten kot nie żyje, bo cierpiał na poważną chorobę, która uniemożliwiała mu jedzenie. Jeśli Wasz kot ma takie same objawy, zostawcie myszkę i klawiaturę, i natychmiast łapcie za telefon, żeby zadzwonić do weterynarza, PROSZĘ!
Nie bierzcie tego za agresję, ale tak jak już pisaliśmy rok temu – przez internet nie da się leczyć ani stawiać diagnoz, chyba że jest się weterynarzem. Ale nawet jeśli nim jestem, to moją jedyną radą jest wizyta u kolegi po fachu, żeby potwierdził diagnozę i przede wszystkim podał odpowiednie leki. Celem jest przecież wyleczenie Waszego kota, a nie samo dowiedzenie się, co mu dolega!
