Cześć!
Mój mały Roby nie może stawiać przedniej lewej łapki na ziemi. Przez to ma trudności z poruszaniem się i widać, że chodzenie sprawia mu ból. Przestał też sam podchodzić do jedzenia (chyba że mu je podstawię pod nos, wtedy rzuca się na nie i wszystko zjada).
Ten ból łapy pojawił się już w zeszłym tygodniu, zanim poszłam z nim do weterynarza. Po lekach było lepiej.
Skoro to wraca, chciałam zapytać, czy znacie jakieś przyczyny, dla których koty mogą mieć takie bóle łap?
Roby jest FIV+, więc nie wychodzi z mieszkania.
Dla kontekstu: adoptowałam go dwa miesiące temu. To 3-letni kot, którego znaleziono rok temu na ulicy, był całkowicie wycieńczony. Był w bardzo złym stanie i do dziś ma ślady na skórze. Nie mamy pojęcia o jego przeszłości.
Pani weterynarz podejrzewa chorobę odkleszczową, ale jak pisałam, on nie wychodzi na zewnątrz.
Macie jakieś pomysły, skąd ten ból może się brać? I jak go leczyć? Jestem studentką i w tym miesiącu zapłaciłam już około 1500 zł za weterynarza przez te jego różne infekcje, które ciągle wracają... zaczyna być naprawdę ciężko finansowo.
Dzięki wielkie za Wasze odpowiedzi!