Mój kot nie zmienia zachowania po kastracji

K
Katy080419 Ikona przedstawiająca flagę francuski
Zgłoś

Cześć, mój kot Lucyfer ma 14 miesięcy i dwa dni temu został wykastrowany. Przed kastracją był po prostu nie do zniesienia, myślę, że wyczuł jakąś kotkę w rui, bo miauczał całe dnie i noce, i to naprawdę bardzo, bardzo głośno. Zaznaczał teren wszędzie: w moim łóżku, w szafie, na biurku... Każdą noc drapał w drzwi, jakby chciał za wszelką cenę wyjść, i przy tym cały czas miauczał. To stawało się już nie do życia. On nigdy nie wychodził na zewnątrz, to kot typowo niewychodzący, a mimo to ciągle próbował uciekać i wyrywał się na dwór. \/p>

Minęły dwa dni od zabiegu i poza tym sikaniem wszędzie, zupełnie nic się nie zmieniło... A przecież zanim go wykastrowałam, jak tylko wspominałam komuś o jego zachowaniu, to codziennie słyszałam: „musisz go wykastrować”. Tymczasem po dwóch dniach nadal nie widzę żadnej poprawy. Czy ktoś mógłby mi doradzić w tej kwestii? Czy on zmieni swoje zachowanie za parę dni, czy może już mu tak zostanie na zawsze??..\/p>

Przetłumaczony francuski
icon info

Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.

Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.

Ładowanie edytora

Napisz wiadomość i jeśli chcesz, prześlij zdjęcie. Prosimy o przestrzeganie zasad kulturalnej dyskusji.

Twój post będzie widoczny dla wszystkich członków międzynarodowego forum Wamiz.

11 odpowiedzi
Sortuj według:
  • C
    Cartésienne Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

     „Nigdy nie wychodził na zewnątrz, to kot niewychodzący, a mimo to cały czas próbuje uciekać i rwie się na dwór”.

    Bo po prostu nie miał okazji, żeby wyjść. To nie tak, że nie chciał – on po prostu nie mógł.

    Przetłumaczony francuski
    C
    Cartésienne Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Nie rozumiem dokładnie, czego oczekujecie po kastracji, jakiej zmiany się spodziewacie? Ten post jest już stary, ale mnie to interesuje, bo jest tu zbyt wiele sprzeczności.

     

    Kastracja nie odbiera chęci wychodzenia na zewnątrz. Jeśli kot cały czas drapie w drzwi albo siedzi przy oknie i miauczy, to nie ma to nic wspólnego z hormonami – to po prostu oznacza, że chce wyjść na dwór. Dotyczy to też wysterylizowanych kotek.

     

    Kastracja sprawia, że kot przestaje być dominujący, ale w razie ataku innego kota wciąż może być agresywny; nie staje się nagle jakąś miękką kluchą bez charakteru.

     

    Znam pewną panią, która miała wysterylizowaną kotkę mieszkającą w domu z ogrodem. Przeprowadziła się 500 metrów dalej do mieszkania w bloku i trzymała kotkę w środku przez tydzień, tak jak powinno się robić przy każdej przeprowadzce. W sumie 10 dni byłoby lepiej. Ale w jej przypadku nawet 10 dni nic by nie dało, bo gdy tylko nadarzyła się okazja, kotka wyskoczyła przez okno, wróciła do starego domu i teraz nie daje do siebie podejść właścicielce, bo boi się ponownego zamknięcia w mieszkaniu, więc po prostu przed nią ucieka. Ta pani w końcu odpuściła i dogadała się z sąsiadką z poprzedniego miejsca, która zgodziła się dokarmiać kotkę. No więc właśnie – są koty, które nie znoszą zamknięcia i potrzebują nieograniczonego dostępu do dworu. Nie spodziewajcie się więc, że wasz kot przestanie miauczeć pod drzwiami tylko dlatego, że został wykastrowany.

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Potrzeba od 15 dni do miesiąca, żeby po kastracji poziom męskich hormonów spadł i wszystko wróciło do normy. Bardzo polecam załatwić to jak najszybciej – tak jak napisał Blue, im dłużej zwlekasz, tym dłużej to wszystko potrwa. Wyjdzie to na dobre i jemu, i Tobie.

     

    A co do komentarzy użytkownika Molotof – no comment. Uprzedzenia mają się świetnie, zwłaszcza gdy ktoś kompletnie nie zna się na kotach.

    Przetłumaczony francuski
    Blue_Cat
    Blue_cat Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dzień dobry,

    (Nie ma co tracić czasu na dyskusje o tych bzdurach Molotof, który kompletnie się na tym nie zna). Oczywiście, że kastracja zmieni zachowanie Twojego kota. Jednak im dłużej zwlekasz (a tak właściwie, to dlaczego czekasz?), tym dłużej utrwalone nawyki behawioralne mogą potem zanikać. Obecne zachowanie Twojego kota jest zupełnie normalne dla niewykastrowanego kocura, którego hormony za wszelką cenę gonią do rozmnażania. I jasne, że kot autorki pierwszego wpisu się uspokoił – minęły dwa dni od zabiegu i już przestał sikać po całym domu!!

    Przetłumaczony francuski
    Samira59
    Samira59 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Hej, wiem, że Twoje pytanie jest sprzed jakiegoś czasu, ale czy nadal masz swojego kota i czy on się uspokoił? Mój nie jest jeszcze wykastrowany (mamy to w planach), ale w nocy po prostu doprowadza mnie do szału 😭😭😭😭.. Czy kastracja coś u Was zmieniła? Bo nie wiem, czy dam radę to dalej znosić, w ogóle nie śpię – ciągłe miałczenie, drapanie w drzwi i ocieranie się o mnie. Jestem już tym naprawdę wykończona.
    Przetłumaczony francuski
    C
    Clara23 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Kot „Lucifer”... Już samo imię to wtopa. Magia imion. „Drapał w drzwi, jakby za wszelką cenę chciał wyjść, i tak co noc, miaucząc”. Normalka. „Ciągle próbował uciec i chciał wyjść na zewnątrz”. Normalka. „To stawało się nie do zniesienia. Nigdy nie wychodził na zewnątrz, to kot niewychodzący”. Jesteś potworem. Koty „mieszkaniowe” nie istnieją, mówi się o kotach w niewoli i zazwyczaj są one strasznie upośledzone psychicznie, to po prostu jakieś pod-koty. Zero kontaktu z innymi przedstawicielami gatunku przez całe życie. Zamknięty na 1/50, 1/100 czy 1/200 normalnego terytorium. Żadnych zwierzaków do upolowania, żadnych ptaków, myszy, nic. Zgotujesz mu piekło. Wypuszczaj go albo oddaj komuś, kto wie, jak zająć się kotem. „Codziennie słyszałem od ludzi ’trzeba go wykastrować’, a po dwóch dniach wciąż nie widzę żadnej zmiany”. Ech. Będzie ciężko. Kastracja to dogmat (który ma swoje uzasadnienie, jasne, ale większość osób go nie rozumie i nie potrafi wyjaśnić w kategoriach kontroli populacji czy ochrony interesów handlowych), a ten dogmat opiera się na całej masie błędnych przekonań. To bardziej osobowość i podejście właścicieli (tych za i przeciw kastracji) daje inne wyniki niż sam zabieg. Radzę ci oddać „Lucifera” komuś, kto ma ogród, mieszka na parterze czy ma jakieś poddasze – krótko mówiąc, komuś, kto faktycznie może pozwolić sobie na kota. Jeśli ty nie możesz go wypuszczać, to nigdy nie powinieneś go kupować ani brać.

    Uważam, że jest Pan bardzo surowy w swoich wypowiedziach i trochę zbyt oceniający.

    Przetłumaczony francuski
    M
    Mike64 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Kot „Lucifer”... Już samo to to błąd. Magia imion. „Drapał w drzwi, jakby chciał wyjść, absolutnie co noc, miaucząc” – normalne. „Ciągle próbował uciekać i chciał wyjść” – normalne. „To się stawało nie do zniesienia. Nigdy nie wychodził na zewnątrz, to kot niewychodzący” – Jesteś potworem. Koty „mieszkaniowe” nie istnieją, mówi się o kotach w niewoli i zazwyczaj są potwornie opóźnione w rozwoju, to wręcz jakieś pod-koty. Zero kontaktu z innymi kotami przez całe życie. Zamknięty na 1/50, 1/100 czy 1/200 normalnego terytorium. Żadnych stworzeń do łowienia, ptaków, myszy, nic. Zgotujesz mu piekło. Pozwól mu wychodzić albo oddaj go komuś, kto wie, jak zająć się kotem. „Codziennie słyszałem, jak ludzie mi mówili: »trzeba go wykastrować«, a po dwóch dniach nadal nie widzę żadnej zmiany” – ech. Będzie ciężko. Kastracja to dogmat (który ma swoje uzasadnienie, ale większość osób go nie rozumie i nie potrafi wyjaśnić w kategoriach kontroli populacji), a ten dogmat opiera się na masie błędnych przekonań. To raczej charakter i podejście właścicieli daje inne efekty niż sam zabieg. Radzę ci oddać „Lucifera” komuś, kto ma ogród, parter, poddasze, krótko mówiąc komuś, kto może sobie pozwolić na posiadanie kota. Ty, jeśli nie możesz go wypuszczać, nigdy nie powinieneś go kupować ani brać. Molotof, to kojarzy się z koktajlem Mołotowa i u Pana widać, że jest wybuchowo... strzelam, że wstał Pan dzisiaj lewą nogą... Wszystkim osobom na tym forum, które mają koty w mieszkaniu, na pewno „bardzo spodoba się” Pana wywód 👍👍 Jeśli o mnie chodzi, to zupełnie się z tym nie zgadzam. Koty w mieszkaniach to nie są żadne gorsze koty ani opóźnione w rozwoju, są w pełni szczęśliwe i zrównoważone... mówimy tu o zwierzętach, które nigdy nie zaznały dworu. Nie tęskni się za czymś, czego się nie zna, a życie na zewnątrz (moje koty są wychodzące) ma też swoje ryzyko... wypadki, samochody, bójki. A co do mówienia o tresurze kota, to chyba słabo je Pan zna... kota się nie tresuje 🤣🤣🤣 Jeśli chodzi o Pana wychowanie, to chyba ktoś zapomniał Pana nauczyć empatii.
    Przetłumaczony francuski
    K
    Katy080419 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Kot „Lucyfer”... Już samo imię to porażka. Potęga nazewnictwa. „Drapał w drzwi, jakby koniecznie chciał wyjść każdej nocy, miaucząc przy tym” – normalne. „Ciągle próbował uciekać i chciał wychodzić” – normalne. „Stawało się to nie do zniesienia. Nigdy nie wychodził na zewnątrz, to kot niewychodzący” – jesteś potworem. Koty niewychodzące nie istnieją, mówi się o kotach w niewoli i zazwyczaj są one potwornie opóźnione w rozwoju, to takie „pod-koty”. Zero kontaktu z pobratymcami przez całe życie. Zamknięty na 1/50, 100 czy 200 części normalnego terytorium. Żadnych żyjątek do upolowania, żadnych ptaków, myszy, nic. Zgotujesz mu piekło. Pozwól mu wyjść albo oddaj go komuś, kto potrafi zająć się kotem. „Codziennie słyszałam od ludzi: trzeba go wykastrować, ale po dwóch dniach wciąż nie widzę żadnej zmiany” – ach. Będzie ciężko. Kastracja to dogmat (który ma swoje uzasadnienie, jasne, ale większość go nie rozumie i nie potrafi wyjaśnić w kategoriach kontroli populacji czy ochrony handlowej), a ten dogmat opiera się na masie błędnych przekonań. To raczej osobowość i podejście właścicieli – tych od kastracji i tych przeciwko niej – dają różne wyniki, a nie sam zabieg. Polecam ci powierzyć „Lucyfera” komuś, kto ma ogród, parter, poddasze, krótko mówiąc komuś, kto może sobie pozwolić na posiadanie kota. Ty, skoro nie możesz go wypuszczać, nigdy nie powinieneś go kupować ani brać.

    „Lucyfer” jak kot z Kopciuszka, to po pierwsze. Mogłabym go nazwać Szatan, Kopciuszek albo Kubuś Puchatek i nic by to nie zmieniło.

    Mówię, że to kot niewychodzący, bo od początku nie chce wychodzić z mojego pokoju. Mieszka w dużym domu z BARDZO dużym terenem, z ludźmi, z innymi kotami, które żyją częściowo na zewnątrz, z psami... Próbowałam go regularnie wypuszczać, kiedy go wzięłam, ale bez skutku.

    Nie wspomniałam o tym na początku, ale to kot, którego znalazłam w worku na śmieci w deszczu, razem z bratem, kiedy mieli zaledwie dziesięć dni. „Potwornie opóźniony w rozwoju” – być może, ale to nie moja wina.

    Zawsze miałam koty, które żyły normalnym kocim życiem, on po prostu nie chciał.

    Nigdy nie mogłabym oddać tego kota, tak jak sugerujesz, bo jestem jedyną osobą, której ufa. Biorąc pod uwagę jego bardzo młody wiek, kiedy go znalazłam, stałam się (można powiedzieć) jego zastępczą matką.

    Nie prosiłam o ocenianie mojego kota ani jego wychowania, tylko o odpowiedź na moje pytanie. O wyjaśnienie, jak chemicznie przebiega kastracja u kota i o opinie osób, które dobrze znają ten temat.

    A ten protekcjonalny ton, kiedy nawet nie wiesz, o czym mówisz – nie, dziękuję.

    Przetłumaczony francuski
    K
    Katy080419 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Wygląda na to, że sikanie ustało, a to już bardzo dobry znak, skoro minęło dopiero kilka godzin od kastracji. Jeśli chodzi o jego zachowanie, musisz uzbroić się w odrobinę cierpliwości... kastracja usuwa jądra, które produkują większość testosteronu, czyli hormonu odpowiedzialnego za zachowania płciowe, takie jak głośne miauczenie, chęć wyjścia na zewnątrz czy właśnie znaczenie terenu moczem... ale testosteron wciąż krąży w jego organizmie. Trzeba więc poczekać, aż organizm go wyeliminuje, żeby zachowanie kota się zmieniło... może to potrwać nawet kilka tygodni. Pamiętaj jednak, że nie ma pewności, czy kastracja rozwiąże wszystkie problemy behawioralne. Bo choć kastracja zmienia niektóre aspekty zachowania kota, to nie zmienia jego charakteru.

    Bardzo dziękuję za odpowiedź, to przynajmniej trochę mnie uspokoiło. 😅

    Przetłumaczony francuski
    M
    Molotof Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Kot "Lucifer"... Już samo imię to porażka. Magia imion robi swoje.

    „Co noc drapał w drzwi, jakby koniecznie chciał wyjść, i przy tym miauczał”. Normalne.

    „Ciągle próbował uciekać i chciał wyjść na zewnątrz”. Normalne.

    „Nie dało się już z tym żyć. Nigdy nie był na zewnątrz, to kot niewychodzący”. Jesteś potworem.

    Coś takiego jak koty niewychodzące nie istnieje – to są koty więzione. Zazwyczaj są przez to potwornie upośledzone, to tylko namiastki prawdziwych kotów. Zero kontaktu z innymi osobnikami swojego gatunku przez całe życie. Zamknięty na 1/50, 1/100 czy 1/200 normalnego terytorium. Żadnych owadów do łapania, ptaków, myszy, zupełnie nic. Fundujesz mu piekło. Pozwól mu wyjść albo oddaj go komuś, kto potrafi zająć się kotem.

    „Codziennie słyszałem od ludzi: »trzeba go wykastrować«, ale po dwóch dniach wciąż nie widzę żadnej zmiany”. Ehh. Będzie ciężko.

    Kastracja to dogmat (który ma swoje uzasadnienie, jasne, ale większość go nie rozumie i nie potrafi wyjaśnić w kategoriach kontroli populacji czy ochrony interesów). Ten dogmat opiera się na masie błędnych przekonań. To raczej osobowość i podejście właścicieli – zarówno tych pro, jak i anty – daje różne efekty, a nie sama operacja.

    Radzę ci oddać „Lucifera” komuś, kto ma ogród, mieszka na parterze czy ma dostęp do poddasza – krótko mówiąc, komuś, kto faktycznie może mieć kota. Jeśli nie możesz go wypuszczać, nigdy nie powinieneś był go brać ani kupować.

    Przetłumaczony francuski
  • 10 komentarzy na temat 11

    Wyświetl więcej
  • Masz pytanie? Chcesz się podzielić doświaczeniem? Utwórz post