Cześć, mój kot Lucyfer ma 14 miesięcy i dwa dni temu został wykastrowany. Przed kastracją był po prostu nie do zniesienia, myślę, że wyczuł jakąś kotkę w rui, bo miauczał całe dnie i noce, i to naprawdę bardzo, bardzo głośno. Zaznaczał teren wszędzie: w moim łóżku, w szafie, na biurku... Każdą noc drapał w drzwi, jakby chciał za wszelką cenę wyjść, i przy tym cały czas miauczał. To stawało się już nie do życia. On nigdy nie wychodził na zewnątrz, to kot typowo niewychodzący, a mimo to ciągle próbował uciekać i wyrywał się na dwór. \/p>
Minęły dwa dni od zabiegu i poza tym sikaniem wszędzie, zupełnie nic się nie zmieniło... A przecież zanim go wykastrowałam, jak tylko wspominałam komuś o jego zachowaniu, to codziennie słyszałam: „musisz go wykastrować”. Tymczasem po dwóch dniach nadal nie widzę żadnej poprawy. Czy ktoś mógłby mi doradzić w tej kwestii? Czy on zmieni swoje zachowanie za parę dni, czy może już mu tak zostanie na zawsze??..\/p>