Cześć,
Mija właśnie prawie 3 tygodnie, odkąd adoptowałam piękną Odyssée :) To kotka, która niedługo skończy 2 lata. Spędziła około roku na dworze i rok w schronisku.
Jednak do tej pory jeszcze w ogóle jej nie widziałam... poza dniem, w którym przywiozłam ją do domu.
Siedzi pod łóżkiem i czeka, aż pójdę spać, żeby wyjść, zjeść coś, zrobić obchód mieszkania, pobawić się i załatwić swoje potrzeby.
Nie mam żadnych problemów z utrzymywaniem czystości ani z niszczeniem czy drapaniem mebli.
Widzę, jak obserwuje mnie wieczorem z korytarza, kiedy leżę w łóżku i wiem, że wskoczyła na nie, gdy „spałam”.
Mogę ją bez problemu głaskać, ale tylko pod łóżkiem... ona wie, że kiedy wyciągam do niej rękę, to czas na pieszczoty i momentami aż się wygina, tak to uwielbia.
Dzisiaj wieczorem bardzo mruczała w porównaniu do innych dni, kiedy częściej bawiła się łapkami, wyciągając je i drapiąc podłoże, na którym siedzi.
Moim kolejnym zmartwieniem jest to, że kiedy jestem cały dzień w pracy w biurze, ona w ogóle nie wychodzi (wcale albo prawie wcale nie rusza jedzenia, a mam kamerkę, żeby dostawać powiadomienia, gdyby wyszła). Zdarza jej się wyjść pod moją nieobecność, ale raczej wtedy, gdy wychodzę gdzieś wieczorem.
Mogę do niej podejść bez przeszkód, gdy siedzi pod łóżkiem, a ona kładzie się nawet na samym brzegu, żeby można było ją miziać tak, jak lubi.
Na razie mam wrażenie, że jedynym miejscem, gdzie czuje się bezpiecznie, jest spód łóżka. Tych kilka razy, kiedy mnie zobaczy (bo wstałam wcześniej niż planowałam albo zauważy mnie z łazienki) lub gdy wstaję w nocy, nie widząc jej, ucieka do kryjówki pędem...
Uzbrajam się w ogromną cierpliwość, ale boję się, że ona już na zawsze zostanie pod tym łóżkiem... A przecież chciałam adoptować kota, a przede wszystkim uratować go ze schroniska, żeby dać mu miłość i też dostać jej odrobinę w zamian.
Potrzebuję waszej pomocy – jak myślicie, czy ona wyjdzie kiedyś spod tego łóżka?
Weterynarz polecił mi dyfuzor Feliway i kapsułkę (podaję sam proszek do jedzenia), żeby pomóc jej się odprężyć.