Cześć!
Dwa tygodnie temu adoptowałam 4-miesięcznego kocurka. Maluch nie wychowywał się z mamą, od 2. tygodnia życia był w fundacji razem ze swoim bratem.
W związku z tym proces odstawienia od matki nie przebiegł u niego najlepiej.
W każdym razie,
To szczęśliwy kotek, który ma apetyt, dużo się bawi i uwielbia pieszczoty...
Problem polega na tym, że kiepsko radzi sobie z kuwetą. Kiedy próbuje zakopać kupę, wchodzi w nią łapkami i rozrzuca ją na drugi koniec kuwety... brudzi sobie też żwirkiem tylne łapki. Przez to brzydko pachnie, więc kiedy uda mi się go przyłapać, wycieram mu łapki zaraz po tym, jak wyjdzie z kuwety.
W domu tymczasowym używał żwirku roślinnego i przede wszystkim miał krytą kuwetę, więc nie wiedzą, czy wcześniej też tak robił... u mnie ma żwirek Catsa* i zwykłą, otwartą kuwetę postawioną w ustronnym miejscu, oczywiście nie w tym samym pokoju, co jedzenie.
Co mogę zrobić, żeby zrozumiał, że trzeba zakopywać, ale nie wolno w to wchodzić?
Myślę o zakupie żwirku roślinnego, żeby sprawdzić, czy problem nadal będzie występował...
Dzięki!!!