Przygarnęłam małą kotkę, którą znalazłam na zewnątrz. Była chudziutka i w opłakanym stanie, więc zabrałam ją do domu. Nigdy wcześniej nie miałam kota (przez moje alergie), ale po prostu nie mogę patrzeć na porzucone zwierzęta pozostawione same sobie... Oczywiście zabraliśmy ją do weterynarza na kontrolę i po kilka porad, ale nikt nam nie wspomniał o słynnej rui...
Jest kochana, ale problem w tym, że ma ruję co drugi tydzień i jest to naprawdę uciążliwe. Nie wiem już, co robić. Chcemy ją wysterylizować, ale na ten moment finansowo nie damy rady zrobić tego od razu, chociaż mamy to w planach. Chciałam się dowiedzieć, czy jest jakiś sposób, żeby ją uspokoić, bo to się robi już prawie nie do zniesienia. Mamy ją od 3 miesięcy i tak jest całymi dniami – miauczy, ociera się o wszystko (nawet o psa, którego zazwyczaj unika albo atakuje) i tak na okrągło. Ja już wysiadam! Błagam, powiedzcie, że możecie mi jakoś pomóc =) ! Dzięki!