Przygarnęłam małą kotkę, którą znalazłam na zewnątrz. Była chudziutka i w opłakanym stanie, więc zabrałam ją do domu. Nigdy wcześniej nie miałam kota (przez moje alergie), ale po prostu nie mogę patrzeć na porzucone zwierzęta pozostawione same sobie... Oczywiście zabraliśmy ją do weterynarza na kontrolę i po kilka porad, ale nikt nam nie wspomniał o słynnej rui...
Jest kochana, ale problem w tym, że ma ruję co drugi tydzień i jest to naprawdę uciążliwe. Nie wiem już, co robić. Chcemy ją wysterylizować, ale na ten moment finansowo nie damy rady zrobić tego od razu, chociaż mamy to w planach. Chciałam się dowiedzieć, czy jest jakiś sposób, żeby ją uspokoić, bo to się robi już prawie nie do zniesienia. Mamy ją od 3 miesięcy i tak jest całymi dniami – miauczy, ociera się o wszystko (nawet o psa, którego zazwyczaj unika albo atakuje) i tak na okrągło. Ja już wysiadam! Błagam, powiedzcie, że możecie mi jakoś pomóc =) ! Dzięki!
Przetłumaczony francuski
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
dzięki =) mam przynajmniej taką nadzieję, a w każdym razie nie wygląda na nieszczęśliwą! lol... Zostawia sierść dosłownie wszędzie (na krzesłach lepiej nie siadać w czarnych spodniach! xd), mój fotel jest cały biały, a na podłodze pełno czarnej sierści mojego psa. Do tego mój królik rozsypuje trociny wszędzie, jak tylko zaczyna szaleć w klatce, ale mam to gdzieś. Jak komuś się nie podoba, to trudno, droga wolna! Moje zwierzaki są u siebie tak samo jak my =)
O, dzięki za radę =) Super dostawać wskazówki od kogoś, kto się na tym zna =) Do tego jestem uczulona na roztocza i pyłki... Masakra! lol. Plusem jest też to, że ona nie wychodzi na dwór =) Zresztą i tak za bardzo bym się bała, że coś jej się stanie... Taka ze mnie nadopiekuńcza mama! haha =)
Tak, masz rację, często alergie słabną, gdy mamy codzienny kontakt z tym, co nas uczula.
W każdym razie, gdyby alergia wróciła i zaczęła Ci dokuczać, możesz spróbować jednej rzeczy: weź myjkę, zmocz ją wodą i przecieraj nią ciałko Twojej kici raz lub dwa razy dziennie.
To znacznie zmniejsza ilość alergenów na sierści, które koty zostawiają na sobie podczas lizania.
Bo to wcale nie sierść sama w sobie uczula, tylko ślina, którą koty roznoszą po futerku, kiedy się myją.
dzięki Ninimichel =) nawet przy naszych skromnych środkach robimy, co możemy, żeby nasze zwierzaki były szczęśliwe! moja 5-miesięczna mała już je uwielbia! kocha psa (jemu udaje się ją rozśmieszyć do łez, a nam nie! mdr). co do tej tabletki, po tym co tu czytam – nie ma mowy! na pewno jej nie podam!!! to pewne =) dzięki wam ^^
Tak =) nie mogłam jej tak zostawić na dworze, biedactwo, ale w sumie nie powinnam była jej też brać (mam alergię na sierść kota). Chciałam ją tylko podkarmić, żeby doszła do siebie i znaleźć jej jakąś dobrą rodzinę, ale mój chłopak kocha koty, a ja ogólnie uwielbiam zwierzaki, więc ją zostawiliśmy. Nie wiem, czy to ma ze sobą coś wspólnego, ale moje alergie trochę odpuściły, chociaż nie zawsze jest idealnie! lol =)
No i trafiła do naprawdę wspaniałej rodziny, wygląda teraz przepięknie!
Tak, jak mówi Dellys, NIGDY nie dawaj jej tabletek, to zbyt duże ryzyko.
Moja szwagierka uparła się, żeby podawać je swojej kotce. Ciągle jej powtarzam, żeby odłożyła trochę grosza na sterylizację i przestała dawać jej te pigułki, bo to dla niej ogromne zagrożenie, ale ona nie chce o tym słyszeć. Boję się o tę małą kicię. No i tak to właśnie jest: moja szwagierka adoptuje koty, a nie ma ani grosza, ani pracy.
Niekastrowany kocur i niesterylizowana kotka – no i oczywiście doczekali się już małych --'
Potwierdzam to, co piszecie o tabletkach. Po 8 latach ich podawania u kotki moich rodziców pojawiły się guzy na listwie mlecznej. Niby nie było to nic groźnego i weterynarz je usunął, ale problem w tym, że to wróciło i naprawdę mnie to martwi. Mama znowu musi z nią jechać do weta...