Piszę do Was, bo jestem bardzo zmartwioną kocią babcią. Moja kicia (ma dopiero rok) właśnie urodziła 4 kotki. Mają 6 dni, są silne, mają ładną sierść... Problem w tym, że moja kotka to typ imprezowiczki, która uwielbia szaleć całe noce nie wiadomo gdzie z wiejskimi kumplami. Przez maluchy trochę odpuściła, ale teraz znowu jej odbiło. Zniknęła o 18:30, jest prawie 3 rano, a jej wciąż nie ma. Zostawiła 4 głodne maluchy.
Co mam teraz zrobić? Jak długo takie kotki mogą nie jeść, zanim ich zdrowie będzie zagrożone? Nie mam jak jej szukać, bo nie mam pojęcia, gdzie się szwenda. Czy powinnam rano kupić mleko zastępcze, jeśli do tego czasu nie wróci? Jak zapobiec takim sytuacjom w przyszłości? Strasznie się o nie martwię, bo piszczą i ewidentnie jest im zimno. Moja mama, która widziała już w życiu mnóstwo kocich miotów, w ogóle się nie przejmuje, co strasznie mnie irytuje. Czy panikuję zbyt szybko? Ale przede wszystkim – czy mogę spokojnie iść spać, czy rano nieuchronnie zastanę martwe kotki?...
Z góry dziękuję za odpowiedzi
Reg.
Przetłumaczony francuski
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Cześć, mam kotka, który ma dopiero trzy dni. Maluch przestał w ogóle pić – nie chce ani od mamy, ani z butelki. Położyłem go na kocyku, żeby było mu ciepło. Co mogę dla niego zrobić?
Myślę, że teraz będzie już dobrze, od dwóch dni sam się załatwia. Wybiorę się tylko do weterynarza w sprawie tej biegunki. Chociaż w sumie nie wiem, czy to faktycznie biegunka, bo wet mi mówił, że kocięta w tym wieku robią bardzo rzadkie kupy, bo nie jedzą nic poza mlekiem.
Mój kotek od dwóch dni załatwia się już sam, je bardzo ładnie i przybrał prawie 10 gramów (w ciągu 6 dni, ale najważniejsze, że waga idzie w górę). A do tych osób na forum, które krzyczą o byle co: informuję was, że byłam u weterynarza przynajmniej 4 razy w ciągu półtora tygodnia i on nie robi nic poza dawaniem mi rad... Dlatego pytam tutaj, mając nadzieję na uzyskanie konkretniejszych informacji i tyle. Jeśli macie pisać tylko po to, żeby pogadać bez sensu, to lepiej milczcie. Zachowujecie się, jakby to o życie waszego własnego kota chodziło.
Żeby maluch mógł się załatwić, musisz go stymulować. Po każdym karmieniu butelką trzeba masować dolną część brzuszka (okolice narządów płciowych i odbytu) kociaka gazikiem lub ściereczką zwilżoną letnią wodą. To pobudzi go do oddania moczu i zrobienia kupki. To dzieje się automatycznie! Jeśli tego nie zrobisz, kotek nie będzie w stanie sam się załatwić.
Biegunka prowadzi do odwodnienia, które – jeśli nie zostanie zatrzymane – doprowadzi do śmierci. W przypadku małego kociaka to sytuacja zagrażająca życiu.
Przygarnęłam kotka 5 dni temu, bo jego mama przestała się nim zajmować – nawet nie pozwalała mu do siebie podchodzić. Karmię go butelką co 3 godziny mlekiem zastępczym Royal Canin, ale pije z wielkim trudem... Odkąd go mam, waży 170 gramów i nie przybrał ani grama... strasznie się martwię. Pierwszą kupkę zrobił dopiero po 3 dniach, a dzisiaj (po 5 dniach) zrobił zupełnie rzadką – myślę, że ma biegunkę. Cały czas przy nim jestem, nie odstępuję go na krok... Dlaczego on nie przybiera na wadze? Skąd ta biegunka? Dzięki za pomoc.
Musisz dopilnować, żeby maluch robił kupkę przynajmniej raz dziennie, choć najczęściej będą to dwa razy. Jeśli kotek jest ze swoją mamą, to możliwe, że w ogóle nie zobaczysz odchodów, bo kotka zjada je, wylizując maluchy. Jeśli jednak kotek jest sierotą, musisz spróbować pomóc mu się załatwić po każdym karmieniu.
Mam super wieści! Dzisiaj w południe mój kotek zaczął sam robić kupkę, ale nic nie chciało wypaść, wszystko utknęło w połowie... Wyglądało to tak, jakby nie miał siły, żeby ją do końca wypchnąć. Założyłam więc lateksową rękawiczkę i pomogłam mu, lekko pociągając za końcówkę. Na początku wyglądało to na zaparcie, ale pod koniec kupa była już bardzo rzadka. Wydaje mi się, że to ten twardy początek go tak „przyblokował”. W każdym razie świetna wiadomość – po 3 dniach w końcu się załatwił :))) Mam nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej i dalej sam sobie poradzi...