Dostaniesz więcej odpowiedzi, jeśli założysz swój własny wątek, bo ten ma już 4 lata.
Kocięta uczą się korzystania z kuwety, naśladując swoją mamę – u zwierząt wszystko opiera się na naśladownictwie (jedzenie, zachowanie czystości, polowanie...).
Jeśli masz krytą kuwetę (taką z daszkiem i drzwiczkami), spróbuj na początek zdjąć drzwiczki. Potem postaw drugą kuwetę kawałek dalej od pierwszej i wsyp do niej inny rodzaj żwirku niż do tej pierwszej. Niektóre koty nie tolerują konkretnych podłoży (mój kocur jest na przykład uczulony na większość żwirków), więc zaproponuj mu coś innego, żeby sprawdzić, czy to nie tutaj leży problem.
Miałam kiedyś dwa sześciotygodniowe kociaki, ważyły po 700 gramów. Zdarzało im się sporo "wpadek" z siusianiem poza kuwetą. Najważniejsze to nie krzyczeć i oczywiście pod żadnym pozorem nie bić. Trzeba zachować spokój – kiedy widzisz, że kocio ustawia się do załatwienia potrzeby, zanieś go do kuwety i jego łapką delikatnie pogrzeb w żwirku, żeby zobaczył, że to właśnie tam się wszystko zakopuje. Możesz też użyć ręcznika papierowego, żeby wytrzeć mocz tam, gdzie nabrudził, i wrzucić go do kuwety. Poczuje swój zapach i zrozumie, że to jest miejsce, w którym powinien się załatwiać.
Do sprzątania miejsc, w których się zsikał, używaj białego octu. Samą kuwetę możesz umyć z kropelką wybielacza (np. domestosa) – zapach chloru przyciąga koty, ale pamiętaj, żeby potem dokładnie wypłukać ją czystą wodą.
Nie zapomnij o odrobaczaniu go co miesiąc, aż skończy pół roku. Najlepiej kupuj preparaty bezpośrednio w lecznicy, weterynarz doradzi Ci odpowiednią dawkę. Pamiętaj też o wykastrowaniu go w odpowiednim wieku i o zaczipowaniu. Baw się z nim rano przed wyjściem i wieczorem przed snem. No i dawaj mu przynajmniej jeden posiłek z mokrej karmy dziennie – to pozwoli mu przemycić trochę wody do organizmu i jest znacznie lepsze dla zdrowia jego nerek.
Powodzenia! Na początku bywa to wykańczające, ale potem to już sama radość.
Dzień dobry,
Piszę do Was, bo na pewno rozumiecie, co to znaczy mieć półtoramiesięcznego kociaka. Ma na imię Oslo i odebrałam go tydzień temu. Mieszkał na łonie natury, w jakiejś budce razem z mamą i rodzeństwem. Pierwsza rzecz, jaką usłyszałam od tej pani, to: „on ma pchły”. Średnio mi się to spodobało, ale i tak go wzięłam. Twierdziła też wtedy, że mały ma 2 miesiące. Po powrocie do domu wszystko było w porządku, szybko się zaaklimatyzował. Ale chyba go trochę źle przyzwyczaiłam – co noc śpi ze mną, niemal kładzie mi się na buzi i próbuje mnie „myć”. Od razu poczułam, że coś jest nie tak. Potem ta kobieta przysłała mi wiadomość z datą jego urodzenia: 18 lipca. On wcale nie ma 2 miesięcy!!
Spanikowałam na myśl, że odebrałam go matce za wcześnie i że może być nieszczęśliwy. Poszłam więc do weterynarza, żeby dowiedzieć się czegoś więcej i zrobić pierwsze szczepienia. Kociak w tym wieku powinien ważyć 1,2 kg, a mój waży tylko 880 g...
W każdym razie, mój prawdziwy problem polega na tym, że mały nie zachowuje czystości. Uczę go korzystania z kuwety, ale używa jej tylko wtedy, gdy ma na to ochotę, a najczęściej wtedy, gdy go tam sama zaniosę... W ciągu tygodnia prałam prześcieradła i resztę pościeli już 8 razy... Robię wszystko, żeby nie było czuć zapachu, ale ciągle jest to samo. Wet powiedział mi, że za dwa tygodnie problem z kuwetą zniknie, ale ja studiuję i nie ma mnie w domu od 8:00 do 16:00. Naprawdę się boję. Jego kuweta stoi w pokoju gościnnym, obok pralki, ale nie mam innego spokojnego miejsca, gdzie nikt by się nie kręcił... Proszę, potrzebuję pomocy, chcę tylko, żeby był szczęśliwy i dobrze się rozwijał.
Dzięki 😊😊
Cześć! Pięć dni temu adoptowałam kocurka, ma zaledwie półtora miesiąca. Moja teściowa wzięła jego siostrzyczkę. Ona jest bardzo aktywna, prawie nie śpi w ciągu dnia i można powiedzieć, że przesypia noce. Mój maluch jest zupełnie inny – nie ma za bardzo energii, mało się bawi, za to śpi całymi dniami. Do tego, jak tylko nie ma mnie w zasięgu wzroku, to strasznie miauczy... Staram się go brać do siebie jak najczęściej, ale przecież nie mogę go trzymać przytulonego 24 godziny na dobę. Co powinnam zrobić?
Zawsze miałem kociaki, które w ogóle nie znały swojej mamy albo miały z nią bardzo krótki kontakt. Odchowałem kiedyś miot kotki, która odeszła zaraz po porodzie. Miałem też koty wolno żyjące, które znalazłem w parku. Potem, jak miały półtora miesiąca, przygarnąłem te dwa, które mam obecnie. A ostatnio uratowałem ledwo miesięcznego „dzikusa” – całe rodzeństwo miało zostać zabite. Są to więc kocięta, które nie spędziły z innymi kotami dość czasu, żeby poznać kocie zasady. I wiecie co? Żadnych problemów. Wręcz przeciwnie! Są bardzo zżyte z nami, ciągle do nas „gadają” i miauczą, jakby prowadziły z nami ważne rozmowy. Od razu załapały, o co chodzi z kuwetą – wystarczyło je tam raz włożyć. Same też nauczyły się polować na myszy i ptaki, nikt im nie musiał nic pokazywać! No jasne, w zabawie używają pazurów i zębów, ale to zupełnie jak u psów – po prostu trzeba nauczyć je słowa „nie”. Żeby uniknąć podrapanych rąk, bawimy się papierowymi kulkami czy małymi piłeczkami... dzięki temu ręce pozostają całe!
To normalne, że Twój kotek może nie być do końca zrównoważony; nie spędził wystarczająco dużo czasu z mamą i rodzeństwem, przez co nie wie, jak bawić się bez robienia krzywdy innym...
Najlepsze rozwiązanie: oddaj go na razie poprzedniemu właścicielowi i odbierz go ponownie dopiero, gdy skończy 10 tygodni, a najlepiej 3 miesiące! Jeśli to nie wchodzi w grę, możesz spróbować powierzyć go innej kotce, która ma kocięta w podobnym wieku (o ile go zaakceptuje), albo znaleźć mu towarzysza do zabawy w postaci drugiego kociaka (wtedy nauczy się bawić bez drapania i gryzienia...).
Jeśli chcesz go zatrzymać i nie masz możliwości znalezienia mu mamy zastępczej, towarzysza zabaw ani oddania go na jakiś czas, musisz:
- chwytać go za skórę na karku, gdy Cię gryzie lub drapie, i lekko (DELIKATNIE) nim potrząsnąć, mówiąc przy tym stanowcze „nie”!!
Tak, stanowcze „nie” w zupełności wystarczy. Za każdym razem, gdy znów zaczyna, po prostu to powtarzaj.
Ale racja, warto sprawdzić, czy nie robi tego po prostu dla zabawy, co często się zdarza. Mój kot na przykład ma tak, że podgryza mnie podczas zabawy, ale robi to delikatnie. Kiedy tylko mocniej wbije zęby, myśląc, że moja ręka to ofiara, mówię mu stanowczym tonem „nie” albo „delikatnie!”, wskazując na niego palcem, i wtedy przestaje.
Mój brat, podobnie jak Ty, adoptował kotka, o którym myślał, że jest już w pełni odchowany... a ostatecznie okazało się, że mała nie miała nawet dwóch miesięcy.
Podpytaliśmy tu i ówdzie i nauczyliśmy ją korzystania z kuwety, tego, że nie wolno wskakiwać na stoły ani drapać kanapy. Uczyliśmy ją też przychodzenia na zawołanie, łącząc jej imię ze słowami takimi jak „chrupki” czy „jedzonko”.
W pewnym sensie przejmujesz rolę takiej drugiej mamy, kiedy maluch opuszcza swoją prawdziwą mamę. Stąd bierze się to, że niektóre koty zachowują takie typowo kocięce nawyki, jak spanie na Twojej głowie, podgryzanie włosów i tym podobne...
Ale nie martw się, jak to ujęła Zanaya: „za wcześnie odstawiony od mamy nie znaczy świrnięty”.