Cześć wszystkim,
Rok temu adoptowałam Leezis z fundacji, ma teraz dwa lata. Charakter idealny: spokojna, pieszczocha, czysta, naprawdę bezproblemowa. Jesteśmy ze sobą bardzo blisko, śpimy razem itd., mimo że od początku była przyzwyczajana do zostawania samemu i zawsze znosiła to bardzo dobrze. Krótko mówiąc – nigdy nie było żadnych problemów.
A jednak od tygodnia sika prawie codziennie do mojego łóżka... całe dnie spędzam na praniu pościeli i zaczyna to już poważnie siadać mi na psychikę (5 razy w ciągu 6 dni...). Byłam z nią u weterynarza, według niego jest okazem zdrowia i to problem behawioralny, którego przyczynę muszę znaleźć...?? Poza tym ma apetyt, bawi się, śpi normalnie... nie zmieniłam swojego grafiku i często bywam w domu. Zdarzyło się to dwa wieczory, kiedy mnie nie było, i trzy noce, gdy spałam. Obecnie sama jestem chora i kiepsko się czuję... może ona to wyczuwa? Ale wcześniej też chorowałam i jej to nie przeszkadzało! Jakiś czas temu zmieniłam jej też karmę, ale zadbałam o okres przejściowy i ma świetny apetyt...
Nie uśmiecha mi się używanie odstraszaczy, bo mieszkam na 30 metrach z kanapą w salonie... a uwielbiałam spać z moją Lili. Chciałabym zabronić jej wstępu do pokoju na noc przez parę dni, ale to zmusiłoby mnie do przestawienia kuwety i misek... może to nie jest najlepszy moment na dodatkowe zamieszanie? (Robiłam to już wcześniej, gdy miałam gości, i wcale jej to nie przeszkadzało).
W każdym razie, jeśli moglibyście mi pomóc, będę wdzięczna – jestem już trochę zdesperowana i naprawdę mam dosyć...
Dzięki