Cześć wszystkim, kotka mojego taty okociła się dzisiaj rano. Wszystko poszło sprawnie, poza drugim maluszkiem, który przyszedł na świat – on niestety nie oddychał. Mimo że mama go wylizała i DOKŁADNIE oczyściła ze wszystkiego, co było trzeba, on nadal nie łapał tchu, więc w końcu zajęła się resztą. Zauważyłam, że ten kotek miał skórę (zwłaszcza na brzuszku) taką sino-fioletową z widocznymi żyłkami, wyglądał trochę jak embrion, ale nie miał żadnych wad budowy. Reszta kociaków urodziła się różowa lub ciemnoróżowa, ale żaden nie był tak „fioletowy” jak ten, który odszedł... Chciałabym poznać wasze zdanie na ten temat. Wiem, że nie da się jednoznacznie stwierdzić przyczyny śmierci, ale chciałabym wiedzieć, co o tym myślicie... i może trochę się „uspokoić” (o ile to w ogóle możliwe), wiedząc, co mogło się stać temu maleństwu.
Z góry dziękuję za odpowiedzi
Przetłumaczony francuski
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
To zupełnie normalne, że maluchy walczą o wolny sutek, czasem potrafią pchać się we trójkę do jednego, mimo że obok jest wolne miejsce. Nie ma się co martwić, chyba że mama zaczęłaby odmawiać karmienia, ale u Was tak nie jest.
Jasne, jeszcze raz wielkie dzięki i miłego dnia! :)
Dzień dobry, kotek, który urodził się martwy, wykazywał wszystkie objawy sinicy (niedotlenienia narządów i tkanek), której przyczyna pozostanie tajemnicą. Najprawdopodobniej nie żył już przed porodem. Nie zrobiła Pani nic złego, kotka również nie.
To dosyć powszechny problem i rozumiem, że to był dla Ciebie szok, ale najważniejsze jest to, że mama wyszła z tego cało. Czasami kotka ma trudności z urodzeniem martwego płodu... Przepraszam, że zabrzmi to tak chłodno, ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że maluch nie żył jeszcze przed porodem i po prostu źle się ułożył w drogach rodnych. Takie sytuacje często zdarzają się u młodych kocich mam albo z innych, niewyjaśnionych przyczyn (wypadek czy osłabienie). Ale to nie Twoja wina! Teraz najważniejsze, żebyś dopilnowała, by dalej wszystko było w porządku. To znaczy: u kotki, która straciła kociaka, może (choć nie musi) wystąpić niedobór pokarmu, bo jest o jednego malucha mniej do ssania i laktacja może zacząć zanikać. Więc na wszelki wypadek i bez paniki, bądź gotowa pomóc mamie i ewentualnie dokarmić maluchy butelką (tylko jeśli będzie to konieczne). Zorientujesz się, że coś jest nie tak, jeśli mama zacznie odrzucać małe przedwcześnie (przed ukońcem pierwszego miesiąca) albo jeśli zacznie zbyt wcześnie polować i przynosić im zdobycze. Jeśli masz jakieś pytania, śmiało pytaj. W każdym razie ani Ty, ani kotka nie jesteście niczemu winne i nic nie dało się zrobić. Trzeba o tym zapomnieć i skupić się na kociakach, które żyją – to będą prawdziwe małe rozrabiaki... hihi
Bardzo dziękuję za odpowiedź! Kocięta ssą mleko kilka razy dziennie, a mama ich nie odrzuca, wręcz przeciwnie. Ale zdarza się, że dwójka z nich „piszczy”, bo szukają sutka z mlekiem, a jak już go znajdą, to od razu milkną. Czy to normalne, czy może jest jakiś problem? Tak czy siak, zamówiłam już mleko zastępcze dla kociąt, bo nigdy nie wiadomo i wolę mieć je pod ręką w razie potrzeby!
To dość częsty problem i rozumiem, że to może być szokujące, ale najważniejsze jest to, że mama wyszła z tego cało. Czasem zdarza się, że kotka ma trudności z "wydaleniem" martwo urodzonego maluszka... Wybacz bezpośredniość, ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że ten maluch nie żył już przed narodzinami i po prostu źle się ułożył podczas porodu...
Często zdarza się to młodym mamom albo z innych, niejasnych przyczyn (wypadek albo osłabienie!). Ale to nie jest wasza wina!
Teraz liczy się to, żeby dopilnować, by dalej wszystko poszło dobrze: tzn. mama, której brakuje jednego kotka, może (ale nie musi) mieć mniej pokarmu, bo maluchy nie ssą tyle, co zwykle (jeden kotek mniej), i laktacja może zacząć zanikać.
Więc na wszelki wypadek – i bez paniki – bądźcie przygotowani, żeby pomóc mamie i ewentualnie dokarmić maluchy butelką (tylko jeśli będzie to konieczne).
Zauważycie to, jeśli mama przedwcześnie odrzuci małe (przed ukończeniem miesiąca) albo jeśli zacznie zbyt wcześnie polować i przynosić im zdobycz.
Jeśli macie jakieś pytania, to śmiało piszcie. W każdym razie to nie jest wasza wina ani kici, nic nie mogliście na to poradzić.
Trzeba o tym zapomnieć i skupić się na żyjących kotkach, z których na pewno wyrosną niezłe rozrabiaki... hihi
Dzień dobry,
Kotek, który urodził się martwy, wykazywał wszystkie objawy sinicy (niedotlenienia narządów i tkanek), której przyczyna pozostanie niewyjaśniona. Z całą pewnością nie żył już przed samym porodem. Nie zrobiliście nic złego – ani Ty, ani Twoja kotka.
Cześć, bardzo mi przykro z powodu tego, co Cię spotkało 😔 Ten kotek prawdopodobnie nie żył już przed samym porodem, biorąc pod uwagę Twój opis, który sugeruje, że krew przestała krążyć w tym małym ciałku. Wada serca, problem z pępowiną... możliwych przyczyn jest mnóstwo. Nie obwiniaj się, to są rzeczy nieprzewidywalne, nawet przy najlepszym możliwym prowadzeniu ciąży. Do usłyszenia!
Bardzo dziękuję za odpowiedź, to mnie „uspokoiło” i utwierdziło w przekonaniu, że nie muszę się obwiniać.
Bardzo mi przykro z powodu tego, co Pana/Panią spotkało 😔
Ten kotek prawdopodobnie nie żył już przed samym porodem, biorąc pod uwagę to, co Pan/Pani opisuje – to sugeruje, że krew przestała krążyć w tym małym ciałku. Wada serca, problem z pępowiną... możliwych przyczyn jest naprawdę mnóstwo.
Proszę się nie obwiniać, takie rzeczy są nieprzewidywalne, nawet przy najlepszej możliwej opiece nad ciężarną kotką.