Cześć wszystkim,
Piszę do Was, bo potrzebuję porady – może ktoś z Was będzie umiał odpowiedzieć na moje pytania.
Mam dwuipółletniego kota, który od małego ma spore problemy behawioralne, zwłaszcza w nocy. Codziennie śpi całe popołudnia, od 12:00 do około 19:00, a w nocy zaczyna się koszmar... miauczy, niszczy co popadnie, potrafi być agresywny wobec mojego drugiego kota, drapie w drzwi, otwiera szafki... słowem: same nieprzespane noce. Warto dodać, że to straszny pieszczoch i jest do mnie chorobliwie przywiązany (ma lęk separacyjny). Próbowałam już wszystkich naturalnych środków, wszystkiego, co się dało, ale bez efektów. W końcu w październiku 2020 roku zabrałam go do behawiorysty, który zdecydował o wprowadzeniu leczenia Clomicalmem 5 mg.
Pół tabletki to za mało, jego zachowanie w ogóle się nie zmienia. Natomiast po całej tabletce (w porozumieniu z weterynarzem) działa to idealnie, wręcz radykalnie! Może nawet za bardzo... kot strasznie dużo śpi i znacznie rzadziej przychodzi się tulić... do tego stopnia, że aż go nie poznaję, choć problemy z zachowaniem zniknęły. To jednak silny lek... czy to mu nie zaszkodzi? Szczególnie jeśli chodzi o jego zdrowie? Kot bierze lek od 3 miesięcy w dawce pół tabletki, ale od tygodnia to już nie wystarcza. Przechodzę więc z powrotem na całą tabletkę. Byliśmy na kontroli w zeszłym tygodniu i leczenie zostało przedłużone o kolejne 6 miesięcy, bo bez leków problemy wracają – podobno to może potrwać. Mam wyrzuty sumienia, że musieliśmy dojść do tego etapu, ale przyznam, że moje życie stało się o wiele spokojniejsze, a noce w końcu są przespane. Po dwóch latach bez snu miałam już naprawdę dość!!
Czy ktoś mógłby rozwiać moje wątpliwości co do tego leczenia? Jest skuteczne, ale czy nie okaże się szkodliwe?
Leczenie ma na celu uregulowanie jego snu, ale on i tak przesypia całe popołudnia – nawet jak próbuję go aktywizować, nic to nie daje.
Dzięki!