Cześć wszystkim,
Moja 10-miesięczna kotka jest w ciąży od 21 kwietnia. W środę 16 czerwca zrobiliśmy jej RTG, żeby upewnić się, że wszystko jest w porządku i weterynarz powiedział nam, że urodzi w ciągu najbliższych 8 dni. Tyle że minęły już prawie 2 tygodnie i wciąż nic. Nie szuka sobie żadnego miejsca, przygotowaliśmy jej karton z kocykami, ale w ogóle do niego nie zagląda. „Urządziliśmy” też jej budkę, ale tam też nie wchodzi. Całe dnie spędza w łazience, mimo że normalnie jest strasznym pieszczochem i zawsze trzyma się blisko nas.
W piątek miała skurcze (nie jestem na 100% pewna, czy to faktycznie były one), a potem cisza! Skontaktowałam się z weterynarzem, który kazał nam przyjść za tydzień, jeśli nadal nie urodzi, ale moim zdaniem to strasznie długo!
Chciałabym wiedzieć, czy komuś z Was przytrafiło się już coś podobnego? I czy to normalne, że ona w ogóle nie szuka sobie miejsca na poród?
To nie była planowana ciąża. Chcieliśmy ją wysterylizować, ale wet doradził nam, żeby poczekać do pierwszej rui, no i uciekła nam właśnie podczas tej pierwszej rui!
Wrzucam zdjęcie jej brzuszka, mam nadzieję, że będziecie mogli mi jakoś pomóc!
Dzięki.


