Cześć wszystkim!
Słuchajcie, czuję się z tym obecnie fatalnie, bo kot, którego adoptowaliśmy, od ponad tygodnia siedzi schowany pod naszą wanną! Ma rok i już przed adopcją był bardzo nieśmiały – mieszkał z dziesiątką innych kotów i był trochę „wykluczony” z grupy, dlatego zaproponowano nam, żebyśmy go wzięli. Niestety, niedługo po jego przyjeździe, zapomnieliśmy zamknąć drzwi do łazienki przechodząc obok. Po szukaniu go wszędzie, zorientowaliśmy się, że przeszedł przez otwór w płytkach, który prowadzi pod wannę i rury...
Oczywiście nie da się go stamtąd wyciągnąć. Wychodzi tylko w nocy, żeby zjeść chrupki i skorzystać z kuwety, ale ucieka, gdy tylko usłyszy, że się do niego zbliżamy, a nawet gdy po prostu rozmawiamy. To trwa już ponad tydzień. Codziennie daję mu trochę mokrej karmy, żeby nabrał zaufania, ale myślę, że jest potwornie przerażony hałasem wody uderzającej o wannę każdego dnia, a do tego rano zdarza nam się głośniej rozmawiać, żeby się rozbudzić... Naprawdę boję się, że przez to z każdym dniem jest coraz bardziej sterroryzowany! Jest mi strasznie przykro, że zapomniałam zamknąć te drzwi. Mówiono nam, żeby zostawić go w jednym pokoju, by mógł się oswoić z nowym otoczeniem... :(
Zastanawiam się nad kupnem sprayu z feromonami, żeby spróbować wywabić go z kryjówki. Co o tym sądzicie? Bardzo proszę o jakieś rady..
Dzięki