Cześć,
mamy problem z dwiema z naszych czterech kotek (dachowców) od blisko pół roku. To siostry i wykazują reakcję, jakiej nie widzieliśmy przez 20 lat opieki nad kotami. Mają około półtora roku i podczas głaskania wystrzykują płyn z gruczołów okołoodbytowych... staje się to już nie do zniesienia, bo ten płyn okropnie śmierdzi. Zdarza się to na kanapie, na nas... cała rodzina ma teraz zakaz głaskania kotów. To przecież nie jest kocie życie! Macie jakieś rozwiązanie? Nasz weterynarz radzi zmienić karmę, ale jesteśmy bardzo sceptyczni (podobnie jak sama pani weterynarz, która podłapała ten pomysł od kolegi po fachu), tym bardziej że u dwóch pozostałych kotek nic takiego się nie dzieje.
W gruczołach nie ma żadnej infekcji. Czy można rozważyć ich chirurgiczne usunięcie?
Dzięki za wasze odpowiedzi