Kilka dni temu (niecały tydzień) znalazłam kleszcza na czubku głowy mojego małego Asmara. Od razu go wyciągnęłam pęsetą, bo nie miałam pod ręką kleszczołapki, i niestety przy wyciąganiu go zgniotłam. Potem przemyłam rankę betadyną, ale dzisiaj zauważyłam, że w miejscu ugryzienia zrobił się guzek. Nie wygląda na to, żeby coś się z niego sączyło, jest tam strupek. Piesek je i bawi się normalnie, tak jak zwykle, nie ma też biegunki. Tylko wczoraj zdarzyła mu się „wpadka” w moim pokoju – nie wiem, czy to ma jakiś związek, czy po prostu mały chciał mi dopiec za to, że wyjechałam na weekend. Czekam do jutra, żeby zadzwonić do weterynarza, bo dosyć mocno się martwię. Czy mieliście już kiedyś do czynienia z taką sytuacją? Z góry dzięki za odpowiedzi.
Przetłumaczony francuski
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Cześć! Jeśli chodzi o zwierzaki, a przynajmniej o psy (nie wiem dokładnie, jak jest u kotów), to chorobą odkleszczową jest babeszjoza (wybaczcie, jeśli źle to napisałam).
Moja sunia spędza mnóstwo czasu na zewnątrz i łapie sporo kleszczy... stosujemy preparat kupiony u weterynarza, ale nie zawsze to w stu procentach działa. Kiedy była młodsza, dwa razy złapała tę chorobę. Objawy były widoczne od razu i łatwo było je zauważyć – była bardzo osłabiona i prawie w ogóle nie jadła... Natychmiast zabraliśmy ją do weterynarza i udało im się ją wyleczyć :). Teraz, gdy tylko mamy jakieś wątpliwości, od razu do niego jedziemy. Więc jeśli ty też masz jakieś obawy, to faktycznie najlepiej będzie, jeśli przejdziesz się do weta ;).
Z kolei sunia mojej cioci też przebywa dużo na dworze, a nigdy na to nie zachorowała... Także no, przepraszam za tę moją małą osobistą historię ^^
Tak Angeline i Sevv, w razie wątpliwości wolę jednak pójść na konsultację. Wolę panikować bez powodu (jak to mam w zwyczaju 😁), niż to tak zostawić. Wielkie dzięki za wasze rady, dam wam znać, jak tylko zobaczę się jutro z weterynarzem.
Moja poprzednia sunia też miała taką kuleczkę, tyle że u niej sytuacja się pogorszyła – rozdrapała to tak, że zrobiła się normalnie dziura, a potem pojawiła się ropa i krew. Musieliśmy jej to normalnie zszywać, bo było strasznie rozszarpane. Twój kot pewnie tak nie zrobi, ale nasza mała Nala tak właśnie załatwiła sprawę, bo to „gojenie” tej kuleczki swędzi, jak każda rana, no i drapała się w nocy... No cóż, nie znam się aż tak bardzo na kleszczach, więc tak tylko piszę :) W każdym razie, to może też być zupełnie nic groźnego :)
Tak Sevv, czytałam to. Nie ma żadnego z tych objawów poza tym zgrubieniem, które jeszcze nie zeszło, więc artykuł mnie uspokoił. W pierwszej chwili myślałam, że zostawiłam główkę kleszcza w skórze Asmara, ale jak sprawdziłam w necie, jak wygląda kleszcz, to wydaje mi się, że wyciągnęłam go w całości, choć i tak mam pewne wątpliwości! Nie widziałam po prostu, czy ten aparat gębowy został w środku, czy nie.
Tak, najlepiej byłoby kupić specjalny przyrząd do usuwania kleszczy, bo przy użyciu zwykłej pęsety główka często zostaje w środku, co może doprowadzić do dość poważnej infekcji... Na razie więc bez paniki, ale jutro i tak przejdź się do weterynarza, żeby sprawdził, czy to tylko mały odczyn, czy coś więcej... Mam w każdym razie nadzieję, że to nic poważnego.
Nie miałam nic innego pod ręką, a to mój pierwszy raz z kleszczami, więc radziłam sobie tym, co miałam. Dzięki, jutro zabieram go do weterynarza, bo ta gulka mnie martwi 😐