Kastracja Leo, mały problem...
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Laurence, mój Titus, kastrowany prawie 30 lat temu, też go nie miał.
Dokładnie Civa, Félia była operowana od dołu, ale nie miała ani kołnierza, ani opatrunku. To w dużej mierze zależy od weterynarza. Kotki mojej najlepszej przyjaciółki z Eure-et-Loir miały ogromne opatrunki trzymane przez takie jakby skarpetki (ale kołnierzy też nie miały).
Candymarie,
Euivonorev nie napisał, że nigdy ich nie mieli, po prostu teraz już ich nie dają, bo metody sterylizacji się zmieniły. Jest ogromna różnica – moja ostatnia kotka, którą sterylizowałam 5 lat temu, wróciła do domu w kołnierzu! Bardzo się cieszę, że metody się pozmieniały, bo ten kołnierz to była prawdziwa udręka, zarówno dla kotów, jak i dla psów!
Laurence i jej Arka Noego
Sunia mojej siostry, berneńczyk, nie miała kołnierza po operacji na bokach.
Zgadzam się z Euqui – u mnie samce nigdy nie nosiły kołnierza, kotki też nie, bo miały zabieg metodą boczną.
Zmieniły się metody sterylizacji. Wszystko jest teraz dużo prostsze, szybsze i znacznie mniej bolesne zaraz po zabiegu. Koty liżą się znacznie rzadziej, niektóre wręcz wcale, a tak jak słusznie pisze Civa, mają tendencję do lizania okolic rany. Ale oczywiście i tak trzeba mieć na nie oko.
„Dzięki, że dajesz znać, chłonę każdą informację!”, no jasne, pewnie...
Euqinorev
No to nowa informacja, dzięki! No więc kocur, który mi został, był kastrowany 12 lat temu, Isis tak samo. Są mniej więcej w tym samym wieku, a że je przygarnęłam, to nie znam dokładnej daty urodzenia. Z kolei 5-letnia Angèle miała kołnierz, ale to w końcu kotka!
Jeśli chodzi o dzikie koty, które sterylizowałam przez fundację, to one oczywiście nie dostawały kołnierzy!
No i całe szczęście, jeśli już ich nie dają, bo to była straszna męczarnia! Ale to dziwne, zastąpili kołnierze jakąś inną metodą??? Żeby zapobiec infekcjom od lizania ran? Dajcie znać, chętnie się czegoś więcej dowiem, bo zawsze chłonę takie nowinki!
Laurence i jej arka Noego
Laurence, teraz już nie zakłada się rutynowo kołnierza, szczególnie samcom. Żaden z moich dwóch chłopaków go nie miał, a nawet Félia, mimo wczesnej sterylizacji przed adopcją, też nie musiała go nosić.
Obserwuj go, Ohara. Czy był golony? Jeśli tak, to może go to po prostu swędzieć.
Jeśli dzisiaj nadal będzie to robił tak często, to myślę, że faktycznie trzeba będzie mu założyć kołnierz na kilka dni. Zerknij też czasem na jego okolice intymne.
Ohara,
Moje koty i kotki po kastracji czy sterylizacji zawsze musiały nosić kołnierz! Logicznie rzecz biorąc, twój weterynarz powinien go założyć od razu, prawda?
Laurence i jej arka Noego
Mój kot został wykastrowany równo tydzień temu. Też trochę lizał sobie ranę, ale nie robił tego bez przerwy. Weterynarz mówił mi, żeby pilnować, żeby się nie lizał – i choć trochę to robił, to wszystko było w granicach rozsądku... Powiedział, że gdyby lizał się za mocno, trzeba będzie wrócić po kołnierz, bo w ślinie jest mnóstwo bakterii. Około 90 procent kotów liże okolice rany (podobnie jak my drapiemy się wokół ugryzienia komara, żeby nie drapać samego środka), a 10 procent liże ją bezpośrednio.
30 komentarzy na temat 30