od jakiegoś czasu zauważam, że mój 7-letni kot nie chce już wychodzić na zewnątrz. Trwa to od około dwóch tygodni, może trochę dłużej.
Nawet kiedy jest słonecznie i całkiem ciepło, Milou – nasz dachowiec – nie chce wychodzić.
Wypuszczamy go, on obchodzi dom dookoła i zaraz wraca, żeby usiąść pod oknem i czekać, aż mu otworzymy.
W okolicy jest sporo kotów, ale też mnóstwo przestrzeni, bo mieszkamy na wsi.
Wśród tych wszystkich kotów jest jeden straszny awanturnik.
Dziś wieczorem usłyszałam przeraźliwe kocie wrzaski, więc wybiegłam na zewnątrz ze smaczkami. Przyszedł po jakichś 5 minutach, utykając na przednią łapę i z uszami położonymi po sobie.
To nic poważnego, ale to już kolejny raz.
Od pewnego czasu zachowanie naszego kota się zmieniło. Jest mniej czuły, interesuje go tylko jedzenie i spanie, a zdarza się nawet, że nas gryzie!
Nigdy wcześniej tego nie robił, jak był młodszy.
Często, kiedy go głaszczemy (po grzbiecie), wydaje się, że chce uciec, syczy na nas i gryzie.
Chciałabym wiedzieć, co się z nim dzieje...
Czy to możliwe, że inny kot przejął jego terytorium i on nie ma już swojego miejsca?
Czy to może być jakaś forma depresji?
Z góry dziękuję za wasze odpowiedzi...
Przetłumaczony francuski
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Cześć, chciałabym się dowiedzieć – mam roczną kotkę, która od trzech dni nie chce w ogóle wychodzić na dwór. Czy ktoś mógłby mi podpowiedzieć, o co może chodzić? Pozdrawiam serdecznie.
Dobry wieczór,
Mam kota, który w zeszłym tygodniu skończył 7 lat. Mieszkam w mieście, więc kiedy go wyprowadzam, jestem zawsze obok, a on idzie na smyczy (jest do niej przyzwyczajony od małego). Jakieś 10 miesięcy temu przygarnęłam drugiego kotka – weterynarz stwierdził wtedy, że ledwo co został odstawiony od matki.
Jakieś 15 dni temu wyszłam ze starszym kotem jak zwykle na smyczy, a młodszy też wyszedł, ale tylko przed same drzwi, bo jest strasznie strachliwy... Problem w tym, że jak wrócili do domu, to ten duży nagle przestał tolerować małego, w ogóle nie może na niego patrzeć. Byliśmy u weterynarza, ale w sumie jedyne co nam powiedział, to że kot jest zestresowany i dał lek, żeby lepiej się dogadywały. Przez chwilę było już okej, ale dzisiaj znowu wyszliśmy z nimi oboma naraz. Na dworze byli tuż obok siebie, a po powrocie do mieszkania znowu zaczął się cyrk. Starszy się chowa i go unika, a mały na niego fuka...
Czy mieliście kiedyś taką sytuację? Co z tym zrobić?
Z góry dziękuję za pomoc.
Mam podobnie.. Mam w domu taką „dziką” kotkę. Zazwyczaj 3/4 czasu spędza na zewnątrz, mieszkam na wsi w domu. Od małego zawsze trzymała czystość, a ma już 6 lat.
Chodzi o to, że od 3 czy 4 dni w ogóle nie wychodzi z domu.
Chodzi za mną krok w krok po całym domu, ma taką posklejaną, tłustą sierść i załatwia się w domu 😱.. Przez to, że ostatnio sporo przytyła, zastanawiam się, czy to nie przez klapkę w drzwiach, która zrobiła się dla niej za mała?... Ale w takim razie dlaczego przestała się myć?.. Trochę panikuję, bo znam ją i... zachowuje się dziwnie.. Albo jest chora, albo się czegoś boi, a przecież normalnie to z niej niezła wojowniczka... Czy ktoś miał taki sam problem?
Hej, mój kotek ma to samo od wczoraj... Zawsze domaga się wyjścia na zewnątrz, żeby się załatwić, a teraz nic, tylko siedzi w kącie... Mam nadzieję, że to nic poważnego 😭 😭... Nie wiem, oby to nie była niedrożność jelit.
Tak naprawdę, żeby zachęcić kota do zabawy, trzeba trafić w odpowiedni moment i dobrać właściwe zabawki. Nie ma na to jednej złotej zasady, bo każdy kot jest inny, ale zazwyczaj czas, gdy zapada zmrok, to świetna pora, podobnie jak chwile przed posiłkiem.
Z zabawkami bywa różnie: często świetne efekty dają wędki z naturalnymi piórami (można je kupić za grosze w internetowych sklepach zoologicznych). Niektóre koty wolą piłeczki, inne myszki – tak czy siak, warto je urozmaicać i chować te zabawki, których używasz do wspólnej interakcji, zaraz po zakończeniu sesji. Kupno czegoś całkiem nowego też może na nowo rozbudzić zainteresowanie kota.
Cały trik polega na tym, żeby poruszać zabawką tak, jakby była ofiarą: piórka na wędce mogą „latać”, a potem nagle gdzieś „lądować”, albo zabawka może szybko śmigać po podłodze wzdłuż ściany i chować się w kącie. Spróbuj też poruszać zabawką pod jakimś materiałem czy kocykiem.
To, że Twój mruczek spędza teraz więcej czasu w domu, może sprawić, że jego potrzeby się zmienią, bo ma mniej okazji, żeby wyszaleć się na zewnątrz. Możesz się jeszcze miło zaskoczyć!
Wiadomo, że z niektórymi kotami jest trudniej niż z innymi... sami wciąż jeszcze trochę eksperymentujemy z naszą kicią.
W 100% zgadzam się z Blue Cat i Kiri. Moim zdaniem te ataki, których doświadczasz z jego strony, to agresja przeniesiona – w skrócie: Twój kot się stresuje, a Ty obrywasz rykoszetem, to klasyk. Nie zmuszaj go już do wychodzenia, ale oczywiście nie zabraniaj mu tego, jeśli sam o to poprosi. Kot może wieść bardzo dobre życie, nie wychodząc z domu. Z kolei żeby pomóc mu rozładować stres, proponuj mu codziennie wspólne „polowania” (zabawę). To, że się wybiega i połapie fikcyjne ofiary (piłeczki, wędki, piórka itd.), pomoże mu wyrzucić z siebie napięcie i wzmocni Waszą relację.
Naprawdę dziękuję za odpowiedź. Spróbuję się z nim pobawić, ale on w ogóle nie jest skory do zabawy, więc to może być trudne! W takim razie pozwolimy mu zostać w domu i wieść sobie spokojne życie. Mam nadzieję, że będzie szczęśliwszy. Dzięki wielkie za rady.
Dzień dobry, po co zmuszać go do wychodzenia?? Jeśli nie chce, to ma swoje powody, które musisz uszanować. Na zewnątrz ewidentnie dochodzi do jakichś kocich konfliktów, co bardzo go stresuje. Na przykład jakiś nowy, niewykastrowany kocur może go terroryzować. Mam nadzieję, że Twój jest wykastrowany. On potrzebuje poczuć się bezpiecznie, zostając w domu i śpiąc. Nie zmuszaj go do kontaktu. Krótko mówiąc, szanuj sygnały, które wysyła Ci Twój kot: „Chcę zostać w domu”, „Nie chcę, żeby mnie teraz dotykano”. Zostaw go w spokoju, w jego bezpiecznym miejscu.
Bardzo dziękuję za odpowiedź.
W takim razie zostawimy Milou w domu przez jakiś czas.
Tak, jest wykastrowany.
Już wcześniej ograniczyliśmy mu czas spędzany na zewnątrz i myśleliśmy, że wychodzenie od czasu do czasu mu nie zaszkodzi.
W każdym razie, coś go najwyraźniej przeraża. Czy w okolicy waszego domu kręcą się inne koty? Tak czy siak, nie wydaje mi się, żeby zmuszanie go do wychodzenia na siłę było dobrym pomysłem – to może tylko pogorszyć sytuację. Czy jest wykastrowany?
Tak, czasami w pobliżu domu pojawiają się inne koty.
Nasz kot jest wykastrowany.
W takim razie spróbujemy go przez jakiś czas potrzymać w domu.
Cześć, po co zmuszać go do wychodzenia?? Jeśli nie chce, to ma swoje powody, które musisz uszanować. Ewidentnie na zewnątrz dochodzi do jakichś kocich konfliktów i ta sytuacja bardzo go stresuje. Na przykład jakiś nowy, niewykastrowany kocur może go terroryzować. Mam nadzieję, że Twój jest wykastrowany. On potrzebuje teraz poczucia bezpieczeństwa, chce zostać w domu i po prostu spać. Nie zmuszaj go do kontaktu. Krótko mówiąc, szanuj sygnały, które wysyła Ci kot: „chcę zostać w środku”, „nie chcę, żeby mnie teraz dotykano”. Zostaw go w spokoju, w jego bezpiecznej strefie.
W 100% zgadzam się z Blue Cat i Kiri.
Moim zdaniem agresja, której doświadczasz z jego strony, to agresja przeniesiona – w skrócie, kot się stresuje, a Ty obrywasz rykoszetem, to klasyk. Nie zmuszaj go więcej do wychodzenia, ale też mu nie zabraniaj, jeśli sam o to poprosi, rzecz jasna.
Kot może wieść bardzo dobre życie w domu. Jednak żeby pomóc mu rozładować stres, proponuj mu codziennie wspólne polowania (zabawę). To, że się zmęczy i „upoluje” fikcyjną ofiarę (piłeczki, wędkę, piórka itp.), pomoże mu rozładować napięcie i wzmocni Waszą relację.