Cześć,
jestem nowa na tym forum i piszę do Was dzisiaj wieczorem, żeby opisać swój problem...
Otóż razem z rodziną adoptowaliśmy czteromiesięczną kotkę i jest u nas już od prawie dwóch miesięcy.
Przed chwilą bawiła się w ogrodzie pszczołą i wzięła ją do pyszczka. Od razu ją wypluła i uciekła...
Kilka minut później zaczęła wymiotować (nigdy wcześniej jej się to nie zdarzyło). Zwymiotowała kilka razy, wydając przy tym okropne dźwięki i ciężko dysząc...
Potem wróciła do domu i ledwo przeszła kilka kroków, gdy położyła się na ziemi. Potem ułożyła się na dole swojego drapaka, a my daliśmy jej miskę świeżej wody. Od tego czasu śpi, a jej oddech momentami przyspiesza. Wstała dwa razy, żeby się napić.
Strasznie się martwię, bo prawie w ogóle nie reaguje, gdy się ją woła...
Jeśli możecie mi coś doradzić, jak jej ulżyć, albo jeśli uważacie, że wizyta u weterynarza jest absolutnie konieczna, będę wdzięczna za pomoc.
Dzięki za przeczytanie.
Miłego wieczoru.