Sterylizacja metodą boczną
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
mój weterynarz podał mi inne wyjaśnienie, napisałem o tym 3 komentarze wyżej
Odświeżam temat. Wczoraj wieczorem byłam u weterynarza z fundacji, żeby zdjąć szwy u Cléo, więc przy okazji dopytałam o tę kwestię (ostatnio to była opinia mojego lekarza). Zazwyczaj robi się to z obu stron (po jednym jajniku z każdej strony), ale jeśli weterynarz ma wprawę, to potrafi usunąć oba jajniki z tej samej strony.
Przy operacji na brzuchu przez pierwsze 10 dni istnieje ryzyko rozejścia się rany, bo narządy naciskają na szwy. Jeśli kot (lub pies) jest zbyt rozbrykany, szwy mogą po prostu puścić – dlatego właśnie unika się pozwalania zwierzakowi na skakanie tuż po sterylizacji. Przy cięciu z boku nie ma takiego ryzyka.
Hej MARGAUX, wczoraj jak byłam u weterynarza ze Stessy, poprosiłam go, żeby mi to wszystko wyjaśnił.
No i jego odpowiedź jest taka: sterylizacja od brzucha czy z boku to właściwie to samo, ale przy tej z boku może pojawić się taki problem, że jak wycinają jajniki i choćby jedna mała komórka zostanie, to z czasem może się zregenerować i kotka znowu będzie miała objawy rui. Przy cięciu na brzuchu nie ma takiego ryzyka, bo weterynarz lepiej widzi, co robi, a poza tym tam mniej krwawi niż przy nacięciu z boku.
Co do kropelek (pipet), to dla Stessy doradził mi i sprzedał tabletki Milbemax, bo jest jeszcze za młoda na kropelki, i radził, żeby wszystkim moim zwierzakom co jakiś czas podawać właśnie Milbemax.
Tak czy siak, to każdy weterynarz sam decyduje o sposobie sterylizacji
NATTYGANN zen - Dobrze, że o tym wspomniałeś, zupełnie o tym nie pomyślałem -