Nieco ponad miesiąc temu przygarnęliśmy uroczego kociaka. Ma teraz 5 miesięcy i ciągle się uczy. To prawdziwy skarb, jest po prostu idealny (no, prawie, ale kochamy też jego wady 😁).
Mamy jednak pewien problem – kiedy jemy posiłek, mały natychmiast się zmienia i za wszelką cenę próbuje nam coś podwędzić, wskakując na stół.
Żeby jakoś temu zaradzić, dajemy mu mokrą karmę w tym samym czasie, gdy sami jemy, ale nasze talerze są dla niego o wiele ciekawsze.
Konsekwentnie zestawiamy go ze stołu ze stanowczym „nie” i od samego początku nie dajemy mu nic z naszych talerzy.
Między pomieszczeniami nie mamy drzwi, więc nie możemy go zamknąć w osobnym pokoju na czas posiłku.
Dla jasności – ma stały dostęp do suchej karmy (którą uwielbia, bo zdążył już nawet spróbować dobrać się do całego worka) i oczywiście codziennie dostaje porcję mokrej karmy. Ponieważ to znajda z ulicy, która była w schronisku, nie rozumie jeszcze, co to znaczy „być przy stole” i że każdy ma swój posiłek. Myślę wręcz, że traktuje nasze jedzenie jak swoje własne.
Macie jakieś sprawdzone sposoby, żeby ten mały głodomorek w końcu zrozumiał, o co chodzi?
Przetłumaczony francuski
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Przede wszystkim wielkie dzięki za wasze odpowiedzi (są i zabawne, i bardzo pomocne) 😁
Znaleźliśmy sposób, który na razie u nas działa. Mamy taką wędkę, którą on uwielbia – machamy nią i udaje mu się całkowicie odciągnąć uwagę od naszego posiłku, nawet jeśli nie bawimy się z nim długo.
Daję wam znać, jak sprawdziły się pozostałe rady (jeszcze raz dziękuję!):
- Czekanie, aż sam zejdzie, to w zasadzie zostawienie naszego jedzenia na jego łasce lol, niemożliwe (nie zna jeszcze komendy „zejdź”, w półtora miesiąca nauczył się wielu rzeczy, ale tego jednego słowa za nic lol). Jednak zabawa go zachęca do zejścia, więc staramy się wypowiadać komendę dokładnie w momencie, gdy zeskakuje na dół.
- Idąc tym tropem, boimy się, że dawanie mu smaczków za zejście przyniesie odwrotny skutek i zacznie po prostu wymuszać. Dlatego będziemy go tego uczyć poza czasem naszych posiłków – tak żeby ogólnie wiedział, że na stół się nie wchodzi.
- Mokra karma 15 minut przed naszym obiadem: bez zmian, choć to też był fajny pomysł... Zjada swoje i myk, od razu pędzi do stołu, jak tylko my siadamy.
- Spryskiwacza z wodą ostatecznie nie musieliśmy używać (i całe szczęście).
I potwierdzam, zdarzają się wśród kotów straszne głodomory. Mógłby dostawać i 10 porcji dziennie, a pewnie i tak wszystko by wciągnął lol 😁😁 Konsultowaliśmy ilości z weterynarzem, więc wolę mu dawać tyle, ile powinien dostawać.
Suchą karmę ma dostępną cały czas, mniej go kusi i podjada sobie po trochu w dzień i w nocy. Kupiliśmy nową markę, którą lubi o wiele bardziej niż poprzednią (wybrzydza i zostawia stare chrupki, na szczęście bez rewolucji żołądkowych). Woli je jednak wyjadać z piłki na przysmaki niż z miski.
@Centpedigree, a skoro mowa o jedzeniowych złodziejaszkach – dzisiaj rano odwróciłem się dosłownie na chwilę i przyłapałem moją fretkę Ash, jak wychłeptywała moją kawę z mlekiem! Jakby potrzebował jeszcze kofeiny, przy tym jaki jest nakręcony...
Warto byłoby go nakarmić do syta przed waszymi posiłkami, tak jak zostało to napisane wcześniej. Ja mojemu żarłokowi zawsze daję jeść tuż przed nami albo w tym samym czasie, żeby nie widzieć tych jego błagalnych spojrzeń. Daję mu też solidne porcje, bo niektóre koty są po prostu wiecznie głodne. Wśród mruczków też zdarzają się tacy mali bulimicy 😁
A propos jedzeniowych złodziejaszków, dziś rano odwróciłem się na moment i przyłapałem mojego Asha, jak wychleptuje moją kawę z mlekiem! Jakby mu jeszcze kofeiny brakowało, przy tym jaki on i tak jest nakręcony...
Pewnie powiecie, że niezły ze mnie cykor, ale dzielę się z moimi kotami wszystkim poza tym, co im szkodzi, jak spaghetti bolognese czy ozór wołowy...
Dlatego czasem muszę kombinować i odwracać ich uwagę. Ale uwaga – jeśli wasze jedzenie wydaje ten charakterystyczny dźwięk, jak szelest folii plastikowej czy aluminiowej, opakowanie sera, pieczony kurczak w torebce czy pudełko pizzy... to najpierw naróbcie trochę hałasu swoim jedzeniem, a potem dajcie kotu jego porcję, najlepiej mokrą karmę, w innym pokoju. Wtedy szybko i po cichu wracajcie do swojego talerza. A jeśli kot skończy przed wami, to udawajcie niewiniątka, jak gdyby nigdy nic... 🤭
Próbowałaś już podawać mu mokrą karmę na kwadrans przed waszym posiłkiem?
Dzięki temu nie będą go kusić ani rozpraszać inne zapachy niż jego własne jedzenie. Gdy już skończy i nasyci brzuszek, powinien udać się na małą drzemkę i pozwolić wam zjeść w spokoju, bez ciągłego dopominania się.
Serwując mu jedzenie dokładnie w tym samym czasie, kiedy sami jecie, wystawiasz go na zapachy waszych dań w momencie, gdy jest najbardziej głodny. Nie chcę tu popadać w antropomorfizm, ale to musi być dla niego bardzo kuszące... zwłaszcza jeśli choć raz czy dwa zdarzyło mu się spróbować czegoś z waszego talerza.
A czy masz pewność, że ta karma mu służy i dobrze ją trawi? Warto się nad tym zastanowić, bo takie zachowanie jest typowe dla kota, który jest po prostu głodny i nie czuje się syty po tym, co dostaje.
Pozdrawiam serdecznie
Jakieś 5-6 lat temu miałam na domu tymczasowym rocznego kotka
Znalazłam na niego pewien patent – napełniłam spryskiwacz wodą i jak tylko wskakiwał na stół w kuchni, to robiłam mu małe „psik”. Bardzo tego nie lubił i od razu schodził, a z czasem, jak tylko widział spryskiwacz stojący na rogu stołu, to nawet nie próbował na niego wchodzić
Warto spróbować tego z Waszym mruczkiem
Miałam też podobny przypadek z moim obecnym dorosłym kotem (Gaminem), który panicznie boi się pluszowej myszki
Twój problem nie jest prosty, jeśli mokra karma go w takich momentach nie interesuje.
Kiedy widzisz, że szykuje się do skoku na stół, powiedz mu stanowcze „nie”. Jeśli nie skoczy, pochwal go i daj mu jakiś smaczek.
Kiedy stawiasz go z powrotem na ziemię, powiedz mu „nie” i pokaż mu jego miskę, żeby zrozumiał, że jeść dostaje tylko tam. Najlepiej, żeby miał stały kącik na miski i żeby ich nie przestawiać.
To bardzo dobrze, że nie dajesz mu jedzenia ze swojego talerza.
Twój zwierzak jest jeszcze młody i pewnie trochę cię testuje – to taki typowy bunt nastolatka. Bądź dalej tak samo stanowczy, ale przede wszystkim nagradzaj go, kiedy nie wymusza jedzenia (możesz to robić smaczkiem albo samym głosem).
Będzie to wymagało czasu i konsekwencji. Ważne, żeby nikt z domowników nie robił odstępstw od tej zasady, bo inaczej zwierzak nic z tego nie zrozumie.