Mój kot nie daje się ostrzyc. Szarpie się i jest agresywny

?
Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
Zgłoś

Cześć!

Mam dość uciążliwy problem z moim persem. To rasa długowłosa, więc trzeba dbać o jego futro i go strzyc, bo inaczej robią mu się kołtuny.

Problem polega na tym, że on w ogóle nie daje przy sobie nic zrobić, jeśli chodzi o strzyżenie. Panikuje na sam dźwięk maszynki i jej wibracje. Robi się wtedy agresywny, próbuje uciekać, wyciąga pazury i gryzie.

Ostatnio groomerka, do której zabrałam kota na pełne strzyżenie, nie była w stanie dokończyć pracy. Udało się ostrzyc tylko tył.

Mimo że pomagałam go trzymać, zdołał się wyrwać – tak strasznie się szarpał.

Mój kot nie jest agresywny z natury, ale myślę, że po prostu panicznie boi się maszynki i tych wibracji na ciele.

Może ktoś go męczył podobnym urządzeniem albo takim hałasem, jak był mały?

To kot, którego mój siostrzeniec zgarnął z ulicy. Miał wtedy pewnie około roku (teraz ma 6 i pół).

Mój kot nie jest wykastrowany, ale jest bezpłodny (ma tylko jedno jądro).

Wychodzi wieczorami i jest łowcą.

Mało się bawi i nie jest zbyt miziasty.

Nie wiem już, co robić. Czy trzeba go poddać narkozie do zabiegu? Jakoś unieruchomić?

Czy mogłabym go ostrzyc maszynką ręczną? Ale tutaj też pewnie będzie ciężko, bo on nie pozwala się dotykać przy żadnych zabiegach (np. przy czesaniu). Co więcej, jeśli trzymam go zbyt długo, zaczyna się dusić przez mruczenie, które robi się tak silne, że aż sapie i ciężko oddycha... Wtedy go puszczam. I co tu zrobić? Ten problem jest podobno specyficzny dla tej rasy (mieszanka persa z kotem angielskim).

To tyle. Dzięki za wasze odpowiedzi!

Przetłumaczony francuski
icon info

Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.

Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.

Ładowanie edytora

Napisz wiadomość i jeśli chcesz, prześlij zdjęcie. Prosimy o przestrzeganie zasad kulturalnej dyskusji.

Twój post będzie widoczny dla wszystkich członków międzynarodowego forum Wamiz.

27 odpowiedzi
Sortuj według:
  • B
    Bannwart Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Byłam wczoraj u weterynarza przez te wielkie kołtuny na biodrach i brzuchu. Mój mąż czesał go codziennie i kiciuś był do tego przyzwyczajony, ale mąż zmarł kilka miesięcy temu i teraz, kiedy ja chcę go wyczesać, strasznie się wyrywa. Pani weterynarz musiała go uśpić do zabiegu. Wrócił do domu cały piękny, ale mam nadzieję, że nie będę musiała już więcej podawać mu narkozy. Cały dzień dochodził do siebie, naprawdę bardzo źle się po tym czuł. Zapomniałam wam napisać, że to pers, ma 10 lat. Dzisiaj rano go czesałam i był bardzo grzeczny, spokojnie dał sobie wszystko zrobić. Może w końcu zrozumiał.
    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Co to za pomysł, żeby strzyc kota, przecież to nie owca...

    Jeśli chodzi o kołtuny, delikatnie przeczesz je grzebieniem i odetnij to, co wystaje nad nim.

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Dlaczego? Po prostu nie mam wyboru. To kot sąsiada, którego nie stać na groomera, więc potrzebuję jakiegoś rozwiązania i po prostu rady, jak się do tego odpowiednio zabrać.
    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Cześć, szukam porad dotyczących STRZYŻENIA NOŻYCZKAMI kota ANGORSKIEGO (chętnie poznam Wasze doświadczenia).

    Wiedzcie, że on nie jest łatwy we współpracy, a do tego mamy za sobą kiepskie doświadczenia u specjalisty. No właśnie... Jak teraz do tego podejść z nożyczkami (sierść jest mocno sfilcowana) i ile w ogóle powinno trwać takie strzyżenie? Myślę, żeby robić to po trochu raz w tygodniu, żeby go dodatkowo nie stresować. Co o tym sądzicie?

    Z góry dzięki

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Cześć Janchat, mam tylko małe pytanko: czy twój pers nie był przypadkiem wystawiony na OLX jakiś czas temu?

    Wydaje mi się, że go widziałam, kiedy szukałam Mozarta, mojego egzotyka.

    Tak tylko pytam, nie jestem tego wcale pewna... Lol

    A jeśli chodzi o pielęgnację twojego kocurka, czesz go codziennie. Przyzwyczajaj go powoli, nawet jeśli na początku będzie z tym trochę zachodu... Mam kota w typie persa (bo bez rodowodu) i porobiły mu się kołtuny, bo czesałam go tylko jakieś 2-3 razy w tygodniu. Wycięłam je nożyczkami i od tamtej pory czeszę go codziennie: wygląda teraz olśniewająco :)

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Mam kotkę, która nienawidzi czesania, odkąd była mała.

    Na początku, ponieważ bardzo laniała i miała dość długą sierść (a zwłaszcza gęsty podszerstek), musiałam czesać ją bardzo długo, co ją stresowało.

    Około 4. roku życia, kiedy stało się to już nie do zniesienia, zdecydowałam się na krótsze sesje, nawet jeśli nie wyczesywałam wtedy mnóstwa martwego włosa. Za to czesałam ją trochę częściej.

    Potem zaczęłam ją nagradzać smaczkiem po każdym czesaniu.

    Teraz nadal nie cierpi czesania, ale wiedząc, że czeka ją nagroda, cierpliwie czeka, a nawet sama do mnie przychodzi, kiedy tylko widzi szczotkę.

    Często też biorę jej kocyk (ten, na którym śpi) i pocieram nim szczotkę albo stół, na którym ją czeszę, żeby czuła swoje uspokajające zapachy.

    Dzięki temu czuje się spokojniejsza.

    Jednak najlepiej przyzwyczajać kota do szczotki od małego, tak jak wspomniał Jepi76600.

    A poza tym, po co strzyc kota? Nie ma sensu kupować persa z tak piękną sierścią, żeby go potem golić...

    Moim zdaniem cierpliwość i dobra szczotka załatwią sprawę. A na kołtuny – nożyczki.

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Cześć, piszę do Was z Kanady! Miałam kiedyś podobnego kota. Tutaj zwierzaki podczas wizyty u groomera muszą być obowiązkowo przypięte pasami... co kraj, to obyczaj. 🙂 Mój kot w wieku 8 lat zachorował na chorobę Crohna, przez co miał bardzo wrażliwe jelita i brzuch. Tak samo reagował na dotyk w okolicach tylnych łap. Zmierzenie mu temperatury termometrem doodbytniczym graniczyło z cudem, do tego często miał luźne stolce. Nikt nie odniósł się bezpośrednio do tej hipotezy, ale dzielę się swoim doświadczeniem – po to tu jesteśmy, by sobie pomagać, więc może ta informacja komuś się przyda.
    Przetłumaczony francuski
    Mamie-Persan
    Mamie-persan Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Janchat, dobry wieczór! Twój pers ma przepiękny kolor. Masz rację z tą kastracją – będziesz mieć spokojną głowę, a on uniknie nowotworów. Życzę Wam obojgu mnóstwo szczęścia.
    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Katycat

    Już wam wyjaśniam. Mam też inne pasje poza kotami. Między innymi interesuję się wszystkim, co tajemnicze, paranormalne itp.

    Udzielam się na portalu poświęconym takim tematom. Niestety pojawia się tam wielu mitomanów, którzy opowiadają zmyślone, niesamowite historie. Robią to, żeby pośmiać się z naiwnych i zdyskredytować stronę.

    Łatwo ich zdemaskować (przynajmniej dla mnie), bo w ich relacjach zawsze pojawiają się sprzeczności i bzdury (i zazwyczaj jest jeszcze coś innego).

    Ale w razie wątpliwości...

    Moja taktyka, moja strategia, by sprawdzić ich szczerość (tak na wszelki wypadek...), polega na zadawaniu oczywistych, trafnych, logicznych i konkretnych pytań, na które da się odpowiedzieć i które można potwierdzić...

    I właśnie ci ludzie ignorują te pytania, nie umieją na nie odpowiedzieć, odpowiadają nie na temat albo sami sobie przeczą... Gdy dociera do nich, że zostali przejrzani, więcej się nie pojawiają...

    A wasze historie są właśnie w stylu takich osób. Oczywiście, może to tylko jakieś przeoczenia czy błędy z waszej strony.

    Niczego nie przesądzam.

    Ale mniejsza z tym. Nie przyszłam tu, żeby bawić się w kotka i myszkę (lol!). Po prostu oczekuję, że historia będzie spójna i jasna. Kropka.

    Zdrowia i pomyślności dla was.

    ...😯 ...

    Odpisać? Nie odpisywać??

    Dobra, nie odpisuję.

    To byłaby tylko woda na wasz młyn, żebyście mogli dalej snuć te wasze rzekome teorie o ludzkiej naturze!

    No to siup,

    idę w swoją stronę...

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    No więc, byliśmy u naszego weterynarza w ten poniedziałek, 12-go. Kung fu jest zresztą trochę chory. Kicha (a może kaszle?) i ma luźne kupy. Wet zrobił mu zastrzyk i przepisał Softiflox P (substancja czynna: marbofloksacyna) – mamy podawać pół tabletki dziennie przez 8 dni. Potwierdził to, co mi pisałaś. Faktycznie ma niezstąpione jądro i nie jest bezpłodny. To pewnie genetyczne, bo weterynarz powiedział, że mógłby przekazać tę wadę dalej... Jak tylko mój kotek poczuje się lepiej, od razu go wykastruję. To tyle, Mamie-Persan. Głaski dla Was obojga! 🙂
    Przetłumaczony francuski
  • 10 komentarzy na temat 27

    Wyświetl więcej
  • Masz pytanie? Chcesz się podzielić doświaczeniem? Utwórz post