Cześć wszystkim :)
Przez 17 lat miałam dużego norwega, a po półrocznej żałobie adoptowałam małą kotkę perską. Ma na imię Poupée i kończy dzisiaj 6 miesięcy.
Ale słuchajcie, zauważyłam małe czarne/brązowe kropki, które występują tylko w okolicach jej sutków. Wstawiam zdjęcia.
Warto dodać, że:
- nie jest w ciąży
- nie ma pcheł (w ogóle się nie drapie, przy sprawdzaniu gęstym grzebieniem nie znalazłam ani pcheł, ani ich odchodów)
- szczotkuję ją codziennie i to bardzo długo (ona to uwielbiaaa!)
Ponieważ od 2 miesięcy nic się nie zmieniło (czyli odkąd ją mam), myślałam, że to po prostu taka pigmentacja. Ale spróbowałam teraz potrzeć te miejsca nieco mocniej (oczywiście zachowując delikatność, spokojnie) i okazało się, że te kropki schodzą.
Jak myślicie, co to może być? Czy to coś poważnego? Powinnam próbować się tego pozbyć czy nie?
Jestem trochę zagubiona, bo nigdy wcześniej nie spotkałam się z czymś takim u żadnego z moich wcześniejszych kotów!
Wielkie dzięki za pomoc!

